Anton Shandor LaVey

dodano: 09/08/2008 14:45 • komentarze: 4 • odsłony: 13646 • kategoria: Postacie • dodał: Synthetic

Anton Szandor LaVey urodził się 11 kwietnia 1930 w Chicago, a zmarł 29 października 1997 w San Francisco. Jego prawdziwe imię i nazwisko brzmiało Howard Stanton Levey. Był, jak pewnie wszyscy wiedzą, a przynajmniej większość powinna, założycielem i jednocześnie najwyższym kapłanem Kościoła Szatana.

W jego żyłach płynęła naprawdę bardzo dziwna mieszanka krwi, bowiem był pochodzenia gruzińsko-rumuńsko-alzacko-cygańskiego. Kiedy był małym chłopcem, uwielbiał słuchać niesamowitych historii, które opowiadała mu z pasją matka. W owych opowieściach przewijały się motywy wampirów i czarownic.
W 1942 roku, po lekturze podręczników wojskowych stwierdził, że nauka KK jest w każdym miejscu błędna. Założył sobie, że świat nie składa się wcale z miłych owieczek, którymi trzeba się opiekować i które trzeba wielbić. Wtedy właśnie dotarło do niego, że ludzie to dzikie bestie, z którymi dopiero trzeba się nauczyć postępować. Mniej – więcej w tym okresie swojego życia rzucił szkołę i przyłączył się do grupy cyrkowej Clyde`a Beatty`ego, choć uważany był za „cudowne dziecko”.
Nie dostrzegał różnicy pomiędzy istotami ludzkimi, a dzikimi zwierzętami w cyrku, zatem zajmował się karmieniem lwów i tygrysów. Miał świetne podejście do swojego fachu, co nie pozostało bez echa, ponieważ treser owych zwierząt mianował LaVeya swoim asystentem. Ponadto, w tym samym okresie, uczył się gry na pianinie i czasami zastępował cyrkowego pianistę, kiedy ten doświadczał momentów załamania.
W wieku osiemnastu lat porzucił cyrk i stał się asystentem magika, który nauczył go hipnozy. Rozpoczęły się wtedy pierwsze dokładne studia LaVeya nad okultyzmem. W ramach zajęcia dorywczego, grywał na pianinie dla wędrownych kaznodziejów. Właśnie tam uderzyła go kompletna dwulicowość chrześcijan. Obserwując kaznodziejów i innych ludzi, zrozumiał charakter hipokryzji i uznał, że poprzez stawianie na drodze przykazań, nie jest możliwe ograniczenie ludzkich instynktów. Zrozumiał, że zmysłowa ludzka natura zawsze musi wygrać, zawsze być górą. Wtedy jeszcze tego nie wiedział, ale właśnie to stało się podwaliną Kościoła Szatana, choć do utworzenia go, pozostała jeszcze daleka droga.
W wieku 21 lat, czyli w roku 1951, LaVey ożenił się z Carole Lansing i wstąpił na Wydział Kryminologii w City College of San Francisco. Niedługo po tym został policyjnym fotografem, tym samym mając okazję, do podziwiania prawdziwej bestii drzemiącej w człowieku. Fotografując ciała, zadawał sobie pytanie o istotę Boga i jego rolę w tym świecie. Powoli, zbliżając się do sedna swoich późniejszych przekonać, dochodził do wniosku, że coś takiego jak „Bóg” i „Szatan” nie ma kompletnie żadnego sensu. Sądził, że żadna z tych postaci nie jest prawdziwą istotą, a tak naprawdę to tylko personifikacje sił natury, które nie dość, że zawsze były człowiekowi potrzebne, to zawsze go fascynowały. Zrozumiał, że nie istnieje jasno określone dobro i jasno określone zło, a ich definicję należy konfrontować z zaistniałą obecnie sytuacją. Tym sposobem doszedł do tworzenia satanistycznego sposobu myślenia w bardzo zaawansowanej formie.
Po trzech latach odszedł z pracy i wrócił do gry na pianinie, lecz tym razem w klubach, teatrach i barach, co dawało średnie zarobki. Ciągle kontynuował studia nad mrocznymi sztukami, czyli – po krótce - nad pasją swojego życia. Zagłębiał się w temat coraz bardziej, szukał publikacji na ten temat i ludzi o podobnych zainteresowaniach. Raz w tygodniu wygłaszał wykłady o różnych elementach magicznych, np na temat tajemnicy nawiedzenia, czy postrzegania pozazmysłowego, snów, wampirów, magii ceremonialnej, przepowiedni etc. Świeże, nieznane nikomu dotąd podejście LaVeya szybko znalazło sojuszników z różnych środowisk, co zaowocowało utworzeniem „Koła Magicznego”. Głównym celem spotkań Koła było odprawiania wymyślonych, lub znalezionych przez LaVeya rytuałów, ogólnie rzecz ujmując – celebrowanie magii rytualnej.
W tym okresie swego życia, Anton zebrał wiele dzieł opisujących czarne msze i inne ceremonie niesławnych grup, takich jak np. Zakon Złotego Świtu. Niektóre z tych organizacji odnosiły swoje ceremoniały bezpośrednio do Szatana, sprzeciwiając się tym samym KK. Jak łatwo można się domyślić, LaVeyowi to bardzo odpowiadało, bo już dużo wcześniej doszedł do wniosków, które opisywały publikacje. Według LaVeya, Szatan reprezentować miał ciemną stronę człowieczej natury, której nie potrafi opisać nauka, więc należy ją zaakceptować i zostawić taką, jaką jest. Według niego, Szatan był synonimem wszystkich herezji na świecie, które połączone razem, miały dawać całkowite wyzwolenie.
W 1960 LaVey rozwiódł się z Carole i związał się z Diane Hegarty. Po kolejnym rozstaniu, postanowił poślubić Blanche Barton.
Tymczasem nowa religia powoli wyłaniała się z mroków, zaczęła się kształtować. LaVey szybko przemianował całe przedsięwzięcie na Kościół Szatana, dokładnie w roku 1966 w Noc Walpurgii (ostatnia noc kwietnia). Anton stwierdził, że wszystkie dotychczasowe religie oparte były na oszustwach i ograniczeniach i postanowił z tym skończyć. Ogłosił początek Ery Szatana i obwołał się jej prorokiem. Wszystkie zasady, którymi miała kierować się jego religia, opisane zostały w Biblii Satanistycznej, wydanej w roku 1969. Publikacja spisana była częściowo w języku angielskim, a częściowo w sztucznie powołanym języku – enochiańskim. Wydanie książki okazało się wielkim plusem dla samego Anton, ale jednocześnie przez nią, dokonał się rozłam w Kościele Szatana. Poszło o kwestie ideologii i rzeczywiste istnienie Szatana. Niejaki Kenneth Anger, który był w Kościele prawie od początku jego istnienia, odłączył się od macierzystej organizacji i wraz z garstką ludzi założył Świątynię Seta, jako opozycję do Kościoła Szatana. Nie przyniosło to jednak LaVeyowi strat, ponieważ jego szeregi zostały dobroczynnie oczyszczone przez ów rozłam. Organizacja cały czas rosła w siłę i rozwijała się, aż do sławetnej nagonki na członków Kościoła w latach osiemdziesiątych, kiedy wysunięto tysiące oskarżeń o popełnianie przestępstw seksualnych na dzieciach. Sprawa skończyła się jednakże dobrze dla Antona, ponieważ nie doszło do żadnego wyroku, a wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni.
Jednakże w owym czasie struktura Kościoła Szatana została poważnie nadwyrężona i do dnia dzisiejszego nie udało się naprawić jego straconej ówcześnie pozycji. Wtedy, w czasie tej fali procesów sądowych, szeregi Kościoła stopniały do tego stopnia, że przy LaVeyu zostało tylko kilkoro wiernych współpracowników. Wtedy wycofał się na ubocze, opuścił Czarny Dom, który zamieszkiwał w obawie przed śmiercią.
W roku 1997 nagle zmarł na atak serca lub, jak podają niektóre źródła – na zapalenia płuc. Tym sposobem jego żona, córki i syn, musieli radzić sobie sami.

A teraz mały bonus. Ponoć LaVey sfałszował swoją własną biografię do celów propagandowych. Osobiście się z tym zgadzam, ponieważ biorąc pod uwagę autobiografię i historię Kościoła jego ręki, można dostrzec zbytnie idealizowanie i doskonalenie rzeczywistego obrazu spraw, które na pewno nie mogło mieć miejsca. Głównymi punktami sprzecznymi w historii Kościoła i życia Antona są:

- Fakt utworzenia Kościoła Szatana. Jedne źródła mówią o nocy Walpurgii, co ja opisałem, a inne twierdzą, że dopiero pod koniec 1966 roku organizacja zaczęła się formować
- Niesnaski występują też co do korzeni Samego LaVeya. Najbardziej jednak prawdopodobne, że jego rodzina była w większości pochodzenia żydowskiego i przybyła do USA z Węgier, a jego babka była Ukrainką.
- Sam LaVey głosił, że w 1948 roku był kochankiem Marylin Monroe, choć w rzeczywistości nigdy jej nie poznał.
- Mnie osobiście najbardziej śmieszy to, że miał być konsultantem Romana Polańskiego podczas kręcenia „Dziecka Rosemary” i miał zagrać tam postać Szatana gwałcącego główną bohaterkę. W rzeczywistości wcale nie znał Polańskiego, ani tym bardziej nie brał udziału w żadnym jego filmie.

Zmierzając do końca, jeszcze słówko o Biblii Szatana.
Mniej – więcej do roku 1999 ów publikację można było zdobyć w Polsce jedynie drogą wysyłkową, lub ściągnąć z internetu. Kiedy pojawiła się w księgarniach, media wykazały zainteresowanie, a KK zbojkotował księgarnie, które udostępniały taką książkę.
Żeby nie robić z artykułu nudnej dłużyzny, powiem tylko kilka słów. W rzeczywistości, obecni sataniści uważają ją za dokument, aniżeli jakieś większe źródło inspiracji. Książka powstawała na początku rewolucji seksualnej i jej zaciekła obrona masturbacji nie wzbudza w tej chwili tak wielkiego „halo” jak niegdyś.

Sądzę, że przynajmniej po krótce przedstawiłem Wam, czytelnikom, sylwetkę niezwykle tajemniczego i niejednoznacznego człowieka, jakim był Anton Szandor LaVey.

źródła: Internet
Zobacz co sądzą o tym inni:
dodał: pOtFuR data: 2009-02-08 17:07:38
ave satan :P
dodał: bartolos data: 2009-02-12 19:27:07
To był wielki człowiek. Jedyny prawdziwy satanista jak dla mnie.
dodał: Sukuba data: 2009-10-25 18:46:59
hmm patrząc chociażby na moje środowisko ( uwaga- obracam się wśród okultystów, iluminatów, pogan itp) to zgodze się z tym że La Vey jest mistrzem i autortetem PRAWDZIWYCH heretyków a nie tych i.....w którzy "jedzą koty w służbie Czarnemu Panu". Żenada. A. La Vey był wielki i tego nic nie zmieni
dodał: Martyna115a data: 2012-04-03 12:46:59
Musiał mieć coś z deklem i na pewno mu się nudziło.
Aby mieć możliwość komentowania, musisz być zalogowany. Nie masz konta? Zarejestruj się!
nieznane.pl Bądź na bieżąco! Subskrybuj nasz kanał RSS.Statystyki This Page Is Valid XHTML 1.0 Transitional :: ©2007-2009 nieznane.pl ::