Channelling - moda, oszustwo czy nowa droga poznania?

dodano: 27/09/2007 20:57 • komentarze: 2 • odsłony: 6471 • kategoria: Ezoteryka/Magia • dodał: Simon

Channelling - moda, oszustwo czy nowa droga poznania?"Channeling" jest bardzo specyficznym sposobem kontaktu bytów niematerialnych z człowiekiem. To one wybierają właściwą, z ich punktu widzenia, osobę, porozumiewają się z jej umysłem, a podświadomość przekłada to na słowa mówione bądź pisane. Pozaziemskie byty rzadko używają języka werbalnego, zaś komunikacja z nimi odbywa się w jakimś transie. Zdaniem nadawców przekazów, największa trudność polega na tym, że fizyczne byty, czyli ludzie, nie wyrażają zgody na przejęcie pełnej kontroli nad nimi w czasie transmisji. Tymczasem tylko chwilowe zrzeczenie się swej osobowości pozwala na prawdziwą komunikację.

W wielu wypadkach mają miejsce sesje channelingowe, w których uczestniczy grupa ludzi, najczęściej przyjaciół osoby kontaktującej się channelingiem. Oni zadają różne pytania i otrzymują na nie odpowiedzi, niestety, często mało precyzyjne, opatrzone niekiedy komentarzem, że jeszcze nie czas na odkrycie tych spraw lub że człowiek nie jest jeszcze gotowy na ten typ wiedzy.
Channelling - moda, oszustwo czy nowa droga poznania?Na amerykańskim rynku wydawniczym spotyka się obszerną literaturę, wyrosłą z tych źródeł i popularną tam od szeregu lat. U nas pojawiła się ona stosunkowo niedawno i są to przeważnie tłumaczenia z języka angielskiego. Z rodzimych autorów najbardziej znana jest Elżbieta Nowalska, która opublikowała parę książek napisanych "pismem intuicyjnym", jak sama to określiła, na treść ich składają się przesłania Energii dla mieszkańców Ziemi.
Jaką wiedzę otrzymujemy drogą channelingu?

Przede wszystkim mowa jest o powiązaniu Ziemi z kosmosem. Jest to wiodący temat w amerykańskiej literaturze channelingowej. Przykładem może być książka Phyllis V. Schlemmer "Jedyną planetą Ziemia", gruby tom, na który składają się obszerne przekazy bytów pozaziemskich, jak i dialogi z nimi. Z wcześniejszych publikacji popularnością cieszyła się książka "Zwiastuni świtu" Barbary Marciniak, Amerykanki polskiego pochodzenia.

Druga grupa tematyczna dotyczy kierunku rozwoju naszej cywilizacji przemysłowej. Mieszkańcy innych światów zaniepokojeni są beztroskim egoizmem człowieka, który traktuje Ziemię jak martwy organizm, eksploatując ją bez opamiętania, czym doprowadził do klęski ekologicznej, która coraz wyraźniej zaznacza się na wszystkich kontynentach.

Sporo miejsca zajmują też sprawy: rozwoju duchowego, kontrowersji na styku wiedzy i wiary oraz potrzeby wypracowania nowego światopoglądu. Ta tematyka dominuje przede wszystkim w książkach E. Nowalskiej.

Postaram się teraz przybliżyć zasygnalizowaną wyżej problematykę, opierając się na wymienionych publikacjach, jak i odwołując się do innych.Channelling - moda, oszustwo czy nowa droga poznania?

Powody zainteresowania Ziemią


Ilekroć uczestnicy sesji channelingowych pytają o to, dowiadują się, że cywilizacje pozaziemskie czują się odpowiedzialne za skolonizowaną niegdyś planetę. Ponadto niepokoi je pycha człowieka, który uzurpuje sobie prawo kontrolowania całej ludzkości.

Autorzy "Gwiezdnego dziedzictwa" podają, że najmocniej związani z Ziemią są Plejadanie i mieszkańcy Zeta Reticuli. Ci ostatni odpowiedzialni są za tak zwane "wzięcia" różnych osób do statków kosmicznych. Ponadto odwiedzały Ziemię także istoty z Syriusza, kontaktujące się z dawnymi Egipcjanami, którym przekazały obszerną wiedzę z zakresu medycyny i astronomii.

Natomiast cywilizacja z Zeta Reticuli szuka u nas odnowy genetycznej, gdyż rozmnażanie się drogą klonowania doprowadziło do degeneracji rasy. W kolejnej książce "Przybysze z wewnętrznych światów" autorzy akcentują duże podobieństwa w drodze rozwojowej ich cywilizacji i naszej. Otóż Zety doprowadziły do takiego zatrucia swej planety, że nie mogły już na niej żyć i musiały zejść pod powierzchnię. Obwiniały za to swoje emocje i drogą genetycznych manipulacji eliminowały je, wycofując się z biologicznej prokreacji. Zanikły więzi między personalne. Obecnie widzą swoje ubóstwo wewnętrzne i dążą do regeneracji swej rasy przy pomocy ziemskiego kodu genetycznego. Chcąc poznać specyfikę ludzkich emocji, umieszczają w ciałach "wziętych" implanty, czyli rodzaj sond.

O związkach Ziemi z innymi cywilizacjami mówi książka "Jedyną planetą Ziemia", Wymienia na przykład cywilizacje Hoova i Altea, które są fizyczne, jednak różnią się od Ziemian. I tak Alteanie mają dużo wyższe wibracje od nas, co sprawia, że są półprzeźroczyści. Natomiast Hoovidzi są niżsi, ciemnowłosi i ciemnoskórzy, a przy tym bardzo podobni do ludzi. Wiele dusz z tamtych cywilizacji inkarnowało się na Ziemi i teraz czują potrzebę wsparcia jej.
Channelling - moda, oszustwo czy nowa droga poznania?
Bardzo zawikłane powiązania Plejadan z Ziemią przedstawia w swej książce B. Marciniak. W świetle jej relacji oni byli kiedyś Pierwszymi Projektantami Ziemi i wyposażyli ludzi w swoje DNA. Nasza planeta miała pełnić funkcję międzygalaktycznego centrum wymiany informacji. Najwyższemu Stwórcy pomagały powołane przez niego hierarchie pomniejszych bogów-stwórców, spośród których część wyłamała się ze służby i zagarnęła Ziemię dla siebie. Autorka nazywa ich "bogami ciemności", którzy "żywią się" negatywnymi emocjami ludzkimi, pobudzanymi za pomocą specjalnych urządzeń. Obecnie nadeszła właściwa chwila do pozbycia się tej niewoli, dlatego dobrzy bogowie-stwórcy przesyłają na Ziemię wibracje miłości.

Trzeba przyznać, że ze wszystkich znanych mi przekazów channelingowych ta opowieść brzmi najbardziej baśniowo, w stylu literatury fantasy.

Jak wspomniałam wyżej, drugi nurt tematyczny w komunikacji channelingowej związany jest z troską o przyszłość Ziemi. Podobno nasza planeta jest jedyną, której mieszkańcy kierują się wolną wolą. Mogą więc dokonywać świadomych wyborów. Niestety, ludzie wybrali dla siebie rolę pasożyta na ciele Ziemi, a za najwyższy cel postawili sobie jak największe uprzyjemnienie bieżącego życia, choćby kosztem przyszłych pokoleń. Widząc postępującą degradację planety, narody obwiniają się wzajemnie, nie chcąc dostrzegać własnych błędów. Ten sam styl bycia prezentują jednostki. Nadawcy przekazów dziwią się: "Jak mogą narody egzystować w pokoju, jeśli ich ludzie nie są w pokoju sami z sobą?" Jest to bardzo sensownie postawione pytanie. Wkracza ono już w tematykę kolejnego nurtu, traktującego o naszym rozwoju duchowym.

Interesująco naświetlają te sprawy książki E. Nowalskiej, zawierające przekazy kilku wysoko postawionych Energii, przybierających na czas transmisji popularne polskie imiona.

Mnie zainteresowała publikacja zatytułowana "Ziemia w oczach Zaświatów. Myśli z innego wymiaru". Autorka przedstawiła w niej swój kontakt z Energią "Wojtek", której zebrani zadawali ważne dla nich pytania. Wojtek wyjaśniał istotę swej misji, mającej na celu nauczyć ludzi "czerpania ze swego wewnętrznego skupienia myślowego wiary w istotę człowieka", jak też zrozumienia, że człowiek jako taki jest najważniejszy, dlatego każdy powinien nauczyć się "w innych dostrzegać to, co widzi w sobie samym". Podkreślał, że ludzie wytworzyli nadmiar zła, "które wielkością swoją znacznie przerosło tę miarę zła, w granicach której jest ono dobre".

Uznał dalej, że największym zagrożeniem dla Ziemi i człowieka jest chęć dominowania nad innymi, pragnienie bycia "kimś" i związana z tym pogoń za dobrami materialnymi i przyjemnościami. Tymczasem "losem ludzi na Ziemi jest doznawanie na zmianę cierpienia i radości", by móc tym sposobem kształtować uczucia. "Jeśli życie pozbawione jest uczuć, to jest ono bezsensem. Życie to aktywność, dzięki której uczysz się doznawać tego, co dobre, złe, miłe oraz dawać innym swe serce, myśli i czyny".

Podkreślał też mocno nierozwagę ludzi, którzy pozwolili, by wrodzone dobro "zasklepiło się w nich", co doprowadziło do akceptacji zakłamania i fałszu. Współczesny człowiek przesadnie koncentruje się na sferze materii, wypierając ze swego życia duchowość, podczas gdy zadaniem jego jest zachowanie odpowiednich proporcji między nimi.

Z rad, jakich Energie udzielały w swoich przekazach, warto odnotować potrzebę analizowania wydarzeń życiowych w ten sposób, aby widzieć swoje życie jako ciąg zdarzeń i myśli, a nie wyrywkowych epizodów. Tylko takie postrzeganie daje wiedzę o sobie, opartą na "widzeniu ciągu zdarzeń dziejących się w życiu człowieka, dostrzeganiu ich wzajemnych zależności". Te i podobne nauki sprowadzają się do nadrzędnej myśli: "Nie ma innej drogi przed Człowiekiem jak ta, którą jest wewnętrzne doskonalenie siebie".

Natomiast wspomniane wcześniej kontrowersje na styku wiedzy i wiary wiążą się ściśle z potrzebą wypracowania nowego światopoglądu. W przekazach nie chodzi o jakiś nowy system wierzeń, kanonów, praw, narzuconych wszystkim i surowo przestrzegany. Nadawcy transmisji jak najbardziej optują za tolerancją i mówiąc o nowym światopoglądzie, mają na uwadze proces, jaki powinien zachodzić w umyśle poszczególnych ludzi, kierujących się wglądem w siebie, słuchających głosu własnej duszy.

Można by tu postawić za J. White pytanie: "Czy przekazy zgodne są z naukami głównych religii i tradycji duchowych świata? Jeśli nie, to dlaczego?" Próbę odpowiedzi na to podjęłam między innymi w swojej książce "Tajemnice przeszłości i przyszłości Ziemi według jasnowidzenia, legend, channelingu i teleobserwacji", z której przytoczę potrzebny tutaj fragment, nawiązujący do postawionego wyżej pytania, a dotyczący początkowo książki "Zwiastuni świtu":
Channelling - moda, oszustwo czy nowa droga poznania?
"Tę zgodność sprowadziłabym do uznania Najwyższego Stwórcy i potrzeby wdrożenia idei miłości oraz rozwoju duchowego, prowadzącego do rozszerzenia świadomości, a tym samym przekształcenia naszego stylu życia na harmonijny z planetą i wszystkimi bytami fizycznymi i bezcielesnymi. Natomiast o religiach książka wypowiada się negatywnie, uważając że wprowadziły one wiele zła w życie ludzkości. Zbieżne to jest ze stanowiskiem Plejadan w publikacji, które tak sformułował autor:

Mogłoby się wydawać, że przekazy channelingowe są antyreligijne. Nie jest tak. Energia Wojtek w książce Nowalskiej mówi o religii, że wyrosła ona z . Jednak dające do myślenia są następne zdania: . Dalej zwraca uwagę na fakt wykorzystania religii dla władzy, czyli manipulowania innymi, ale podkreśla, że ważniejsze jest, iż "dzięki religiom wzbogacały się uczucia ludzi i rozwijała się w nich sfera duchowa".

Zapytany o Boga, odpowiada: "Mówiąc o nas, zaświatowych energiach, wspominam często o ENERGII, która przewyższa inne stopniem Swego naładowania, nazywając ją PANEM ZAŚWIATÓW. (...) Ale to jedynie symbol dla was. (...) Ale na pewno nie jest to PAN w sensie karania i nagradzania, bo ON tego po prostu nie robi..."

Analizując przekazy istot pozaziemskich, zauważa się, że wszystkie uznają Najwyższy Byt, różnie go określając i wszystkie wiążą nasze religie z przybyszami z kosmosu, akcentując wypaczenia, jakie poczynili potem ludzie, co obróciło się na ich niekorzyść."

Jak widać, transmisje nie walczą z przekonaniem człowieka o potrzebie świętości w życiu ani z jego wiarą w Stwórcę. Chcą nam tylko uświadomić niestosowność ślepej wiary we wszystko, co głoszą religie, które przez wieki nauczania wypaczyły szereg spraw, często, zresztą, w najlepszej, ich zdaniem, intencji. Właśnie te wypaczenia, uwidaczniające się na ogół w interpretacji świata i życia, wywołują kontrowersje z materialistyczną w swych założeniach nauką. Człowiek myślący, a więc rozwijający się, musi często wybierać między posłuszeństwem, którego wymaga wyznawana religia, a tym, co głosi nowoczesna nauka. Prowadzi to do zakłócenia jego spokoju wewnętrznego, wywołuje dysharmonię, która uzewnętrznia się w codziennym życiu.

Nadawcom nie chodzi o pozbawienie wiary ludzkości, byłoby to, zresztą, niemożliwe. Oni rozumieją, że światopogląd człowieka zależy od poziomu jego świadomości, wiedzy i rozwoju duchowego. Dlatego kierują swe przesłania do kręgu ludzi nie związanych ani z fundamentalizmem religijnym, ani naukowym, za to otwartych na poznanie.

Czy przesłania channelingowe budzą zaufanie?

Pytanie to, podobnie jak inne (typu: kim jestem?), wymaga indywidualnej odpowiedzi. Inaczej sformułuje ją racjonalista, a inaczej zwolennik wiedzy tajemnej. Ten pierwszy, wychowany w kulcie nauki, odrzuci channeling, gdyż nie poddaje się żadnym naukowym metodom weryfikacji. Uzna go za wytwór chorej wyobraźni. Drugi natomiast powtórzy za Steinerem: "Kto za wiedzę uważa to, co się ujawnia zmysłom i będącemu na ich usługach rozumowi, dla tego wiedza tajemna będzie tylko pustym wyrażeniem".

Nie znaczy to bynajmniej, że uważam przekazy channelingowe za część wiedzy tajemnej. Chodzi mi wyłącznie o otwarcie się człowieka na nieznane, o dopuszczenie przez niego istnienia innych dróg poznania, nie akceptowanych przez oficjalną naukę.

Ciekawe przy tym jest stanowisko wielu ludzi mocno związanych z religią. Są oni skłonni przyjmować za prawdziwe doświadczenia mistyczne, aprobowane przez Kościół, ale odrzucają podobne przeżycia transowe, jak choćby channeling czy regresing, bo nie znajdują one uznania u duchowieństwa, bądź są wręcz potępiane przez nie jako przejawy sił nieczystych.Channelling - moda, oszustwo czy nowa droga poznania?
Ludzie rzadko szukają prawdy w sobie, w głosie swej intuicji, w mowie duszy. Wolą polegać na autorytecie Kościoła lub Nauki, chociaż tu i tu występują tacy sami, jak oni, ludzie, a więc mogący mylić się, celowo ukrywać niewygodne dla siebie fakty, kierować się nie Prawdą, lecz tak zwanym nadrzędnym interesem reprezentowanych przez siebie instytucji.

Zaufanie do głoszonego przez nie paradygmatu nie powinno jednak zastępować własnego myślenia, wartościowania, gdyż usypia umysł, spycha go na pozycje biernego konsumenta, wygodnictwa, hamuje własny, wewnętrzny rozwój (przy okazji podaję znaczenie "paradygmatu" według ujęcia prof. W. W. Harmana: "Paradygmat to zbiór nie kwestionowanych przekonań na temat człowieka, społeczeństwa i wszechświata, zawierający w sobie pewien system wartości, który z kolei wyznacza kierunek działaniom jednostki i społeczeństwa").

Należałoby teraz ustosunkować się do pytania postawionego w nagłówku artykułu. Przedtem jednak warto byłoby wyjaśnić sobie zagadnie istnienia bytów niematerialnych typu "Wojtka", jak i cywilizacji pozaziemskich.

Opublikowany niedawno na tych łamach obszerny artykuł o transkomunikacji wydaje mi się na tyle przekonujący, żeby przyjąć istnienie Zaświatów i możliwości kontaktowania się z nimi. Są też inne źródła potwierdzające nadprzestrzeń (obszar, którego istnienie można, jak dotąd, udowodnić jedynie matematycznie lub nadzmysłowo), zamieszkałą przez niefizyczne byty. Między innymi pisze o tym John White, żyjący współcześnie autor książki "Świt Ery Wodnika. Spotkanie Ducha i Nauki" Uznaje on istnienie "sfer egzystencji różnych niż ludzka, zamieszkiwanych przez znacznie bardziej rozwinięte istoty, zatroskane o nas i współodczuwające z nami. Ich istnienie jest według wielu tradycji nierozerwalnie związane z naszym. (...) Z ich punktu widzenia przyszłość rasy ludzkiej istnieje już w pewnym, nie dookreślonym stopniu - swym dalekosiężnym wzrokiem dostrzegają stojące przed nami możliwości i mogą w niezauważalny sposób prowadzić nas ku upragnionym celom".

Również teleobsewatorzy wojskowi zetknęli się z niematerialnymi bytami w nadprzestrzeni. W tej sytuacji odrzucanie istnienia tych istot nie miałoby sensu. Wobec tego należy również zaakceptować ich próby porozumienia się z nami.

Wydaje mi się łatwiejsze do przyjęcia istnienie innych cywilizacji pozaziemskich niż uznanie nadprzestrzeni i jej mieszkańców. Skoro więc zgodzimy się na byty niefizyczne w Zaświatach, dlaczego nie mielibyśmy tego samego zrobić wobec przybyszów z głębi galaktyki? Dlaczego nie przyjąć za prawdę faktu łączności channelingowej z nimi? Z kolei, przyjmując to do wiadomości, dlaczego odrzucać ich rewelacje, często sprzeczne ze stanowiskiem oficjalnej nauki, jak na przykład te dotyczące czasu egzystowania człowieka na Ziemi? Godząc się na nowe drogi poznania, otwieramy sobie dostęp do źródeł wiedzy niewyobrażalnie starszej od naszej. Nic dziwnego, że wiele przekazów będzie budzić kontrowersje, a nawet sprzeciw, podyktowany ograniczonymi możliwościami ludzkiego mózgu.

Grupy channelingowe, zanim zdecydują się opublikować zawartość przekazów, dyskutują je między sobą, dokonują pewnych selekcji, dobierając często materiał pod kątem możliwości przyswojenia go przez tych, którzy poszukują nowych interpretacji, nowych dróg własnego rozwoju. Niektóre publikacje są mimo tego zbyt szokujące dla przeciętnego odbiorcy, którego myślenie ukierunkowane jest przez religię bądź oficjalną naukę. Ludzie tego typu odrzucają więc omawiane książki, uznając je za bzdury, odgrzewanie mitycznych wątków bądź wręcz za przejaw szatańskich podstępów, mających na celu odwiedzenie ich od jedynego źródła Prawdy, za jakie uznają swoje kościoły lub utrwalone poglądy naukowe.

Z tego względu jesteśmy świadkami zwalczania czasopism o profilu parapsychologicznym, tępienia ich przez księży i przedstawicieli nauki. Każda z walczących stron posługuje się własną argumentacją, ośmieszając założenia adwersarzy i starając się wykazać niepodważalność swojego stanowiska. Co począć w tej sytuacji? Komu wierzyć? Sobie - oto jedyna słuszna odpowiedź. Mędrcy Wschodu od bardzo dawna nauczają, że każdy z nas nosi prawdę w sobie, dlatego postulują ćwiczenie wglądu w siebie, poznawania siebie i poszukiwania odpowiedzi w sobie.

Dlatego człowiek zadający pytanie zamieszczone w tytule tego artykułu, musi polegać na sobie. Jeżeli zdecyduje się przyjąć channeling za nową drogę poznania, na pewno zbudzi się w nim wątpliwość czy każda publikacja tego typu jest prawdziwa, zwłaszcza że zawartości ich niekiedy wykluczają się.

Zgadzam się z tym, że zastrzeżenia rodzą się przy książkach pełnych ogólników i moralizowania. Być może mamy wtedy do czynienia z tak zwanym "fałszywym prorokiem", kimś w rodzaju "nawiedzonego" . Wówczas, kierując się najlepszymi intencjami, przetwarza on różne wiadomości ze źródeł autentycznych lub nieprawdziwych, zabarwiając to własną fantazją.

Inni mieszają wiedzę channelingową ze swoją intuicją, dopowiadając rzeczy, których nie usłyszeli, a które, ich zdaniem, tak powinny wyglądać. Tego rodzaju publikacje mogą być interesujące jako obraz cudzego myślenia, pewna inspiracja, ale nie skłaniają do przyjmowania wszystkiego za pewnik. Te dwie grupy autorów można uznać za ulegające modzie i posiadające jednocześnie poczucie misji, jaką mają do spełnienia.

Pozostaje ostatnia grupa, najbardziej wiarygodna, operująca mnóstwem faktów mających odniesienie do przeszłości Ziemi i duże prawdopodobieństwo. Autorzy tych publikacji nie są bezkrytyczni wobec otrzymywanych przekazów, starają się zweryfikować jak najbardziej ich jakość poprzez stawianie zmodyfikowanych pytań, krążących wciąż wokół tego samego zagadnienia. Pytania kierują do różnych nadawców, a potem porównują wypowiedzi, wyciągają wnioski, ewentualnie dzielą się z nadawcami swoimi wątpliwościami.

Sądzę, że błędem byłoby odrzucanie channelingu tylko dlatego, że nauka nie jest w stanie uzasadnić tej transmisji. Nauka wciąż nie jest w stanie udowodnić wielu spraw metafizycznych, jak na przykład istnienia duszy, a mimo tego uznajemy je za prawdziwe. Rozwój fizyki kwantowej otwiera jednak nowe możliwości przed oficjalną wiedzą i zbliża ją do przyjęcia pewnych rozwiązań dawno już zadomowionych w wykpiwanej tak chętnie ezoteryce.

źródła: Autor: muhad / paranormalne.forall.pl / paranormalium.pl
Zobacz co sądzą o tym inni:
dodał: kropka data: 2010-07-06 16:03:38
:) przecudowne słowa :D co racja to racja :D

trzeba miec otwarty umysł :)
dodał: assun data: 2011-07-19 01:04:05
nie można odrzucać czeoś tylko dlatego że sie tego nie rozumie, uważam że channeling może byc jedną z dróg poznania nieznanych cywolizacji czy bytów oczywiście jesli tylko one tego zechcą bo wierzę że w ten sposób potrafią się z nami porozumieć dlatego warto jest zapoznawać się z takimi przekazami i porównwać je ,zastanawiać się na przekazanymi tresciami.
Aby mieć możliwość komentowania, musisz być zalogowany. Nie masz konta? Zarejestruj się!
nieznane.pl Bądź na bieżąco! Subskrybuj nasz kanał RSS.Statystyki This Page Is Valid XHTML 1.0 Transitional :: ©2007-2009 nieznane.pl ::