Nie od dzisiaj wiadomo, że istotami, które dominują na Ziemi są ludzie. Jesteśmy najbardziej rozwiniętymi zwierzętami, które opanowały planetę. Powszechne jest przez kilka ostatnich lat szukanie inteligencji w kosmosie, gdzieś, gdzie – podkreślam – może jej wcale nie być. Zatem, trochę od innej strony, poszukajmy ich tutaj, na tej samej planecie.
Zaraz za nami są delfiny i walenie. Tym przemiłym morskim stworzeniom mózg pomaga w skoordynowanej zabawie w większej grupie. Kontaktują się ze sobą za pomocą dźwięku zawartego w szerokim paśmie częstotliwości (echolokacja tak zwana), są strasznie dowcipne i bardzo „rozmowne”. Niektórzy uczeni wysnuli nawet teorię, iż potrafią one manipulować światłem, które dociera pod wodę. Żyjąc w takim środowisku, które sprzyja rozwojowi i panuje „inna” grawitacja, łatwo wytworzyć przez lata duży mózg, ciężką głowę i lekkie, delikatne ciało, prawda?
Biorąc pod uwagę organy wewnętrzne standardowego Kowalskiego i delfina, okazuje się, że ten drugi jest inteligentniejszy. Czemu? Dzięki echolokacji „widzą” wnętrzności swoich kolegów, to, jak płynie w nich krew i nie jest wykluczone, że wiele, wiele więcej. Teraz więc znajdzie się pewne ktoś, kto zapyta: „Skoro są tak inteligentne, to dlaczego nie opanowały świata?” – a to bardzo proste. Delfiny nie mają zdolności manualnych, które pozwoliłyby na stworzenie budowli, czy maszyn umożliwiających rozwój oraz środowisko wodne, które nie sprzyja takim przedsięwzięciom. I nie pomaga im nawet to, że pierwotnie pochodzą od zwierząt lądowych.
W tym miejscu wypadałoby przedstawić teorię, którą kiedyś znalazłem: zabrzmi jak herezja jakaś, ale mowa w niej o tym, iż człowiek tak naprawdę pochodzi od zwierząt wodnych, nie od małp. Podstawowym dowodem na to miała być pozostałość błony pławnej na dłoniach (kto nie wierzy, niech rozszerzy palce), której w tak szczątkowych ilościach brak nawet u małp.
Kolejnym argumentem ma być nasza „bliskość” z delfinami. Weźmy sobie sytuację tego rodzaju, że zwykły człowiek wpada w grupę małp. Są tylko trzy możliwości zachowania:
1. Atak małp na obcego.
2. Obojętność spowodowana przeświadczeniem, że obcy nie zagraża stadu.
3. Ucieczka przed ludzkim zagrożeniem.
A jak miałoby się to u delfinów? Analogicznie...
1. „Śpiew” w stronę człowieka – chęć porozumienia, złapania kontaktu.
2. Wyciągnięcie człowieka na powierzchnię (dokładnie tak, jakby wiedziały, że może utonąć i mu pomagały)
3. Zaprowadzenie człowieka w miejsce, które może go zainteresować (zatopione wraki, inni w niebezpieczeństwie etc)
Kolejnym dość ciekawym faktem jest sposób zachowania się drapieżników z rodziny waleni i małp. Grupa pawianów (które żywią się mięsem) rzuci się na człowieka bez wahania. Jednakże nawet BARDZO głodna orka nie zachowa się podobnie, wręcz przeciwnie – będzie starała się bronić swojego „przyjaciela” przed niebezpieczeństwem w wodzie (choć ta obrona regułą nie jest, co ważne).
Kolejną sprawą jest umiejętność pływania. Małpy, jak inne ssaki lądowe, potrafią pływać tylko tzw. „pieskiem”. Człowiek nie dość, że rodzi się z umiejętnością pływania i może uczyć się innych stylów, to jeszcze jego „domyślnym” stylem jest „kraul”, który do złudzenia przypomina ruchy delfinich płetw.
Wśród bezkręgowców z kolei, brakiem inteligencji nie grzeszą ośmiornice. W wielkim uproszczeniu, ich mózgi składają się z ciasno ubitych płatów owiniętych wokół... przełyku. Oprócz słuchu, te zwierzęta mają bardzo dobrze rozwinięte zmysły, widzą światło spolaryzowane, potrafią też szybko zmieniać swój kolor (niekoniecznie jednolity). To ostatnie służy ośmiornicom do wyrażania emocji (strach, podniecenie, irytacja) i komunikacji między sobą. Ciało stworzenia nie posiada szkieletu, jest zatem zdolne przecisnąć się przez najmniejsze szczeliny. Prawdziwy kosmita, prawda? Choć już nie tak rozwinięty, jak jego poprzednik, choć również bardzo interesujący.
We wszystkim jednak umknął fakt tego, iż według niektórych, inteligencja nie rozwinęła się w procesie ewolucji, zatem pojawiła się na Ziemi niemal „znikąd”. Skoro tak to gdzie jest jej źródło?
|