Jezus i mandragora

dodano: 27/09/2007 20:42 • komentarze: 11 • odsłony: 9291 • kategoria: Religie świata • dodał: Simon

Jezus i mandragoraPomysł, że Jezus nie umarł na krzyżu, tylko został pochowany żywcem w czymś w rodzaju narkotycznego transu, w XII wieku zostałby uznany za herezję. Ale Gloria Moss odnalazła w literaturze i zielnikach pewne wskazówki na temat tego sekretu, pomiędzy średniowiecznymi autorami klasycznych romansów.

Na tajemnicę można natrafić w najdziwniejszych miejscach. W jednej ze swoich książek, XII-wieczny pisarz Chrétien de Troyes snuje opowieść o pięknej kobiecie, która postanawia uciec z zaaranżowanego małżeństwa i zbiec z ukochanym - młodym, przystojnym rycerzem. Jej motywy są zrozumiałe, ale sposób wykonania zaiste dziwny. Zamiast po prostu uciec - ten akt zniszczyłby jej reputację - decyduje się na upozorowanie własnej śmierci i następnie ucieka ze swoim kochankiem. Aby symulować śmierć zażywa narkotyczny napój i trzy dni po pogrzebie w nowym grobowcu, zmartwychwstaje.

Część opowiadania Chrétien'a brzmi dziwnie znajomo. Są w niej elementy nie tylko z Romea i Julii - napój, grobowiec, przebudzenie, - ale także historia ukrzyżowania. Zastanówmy się nad analogiami. Kobieta, jak Jezus i Julia, umiera po wypiciu napoju; ona, jak Jezus, jest pochowana w grobie i ożywa po trzech dniach; nawet imię tej heroiny, Fénice, - co po francusku oznacza feniks - służy jako przypomnienie o Jezusie, jako że feniks w średniowieczu był symbolem Chrystusa i jego zmartwychwstania. Te i inne aluzje do Nowego Testamentu sugerują, że Chrétien chciał coś przekazać. Zbliżył się tak blisko jak tylko mógł do zakwestionowania fundamentalnego założenia chrześcijaństwa - zmartwychwstania Jezusa.

Zarówno Chrétien jak i Szekspir byli blisko. W XII wieku niemożliwe było otwarte kwestionowanie chrześcijańskiej ortodoksji, skoro państwo i kościół były ze sobą ściśle powiązane. Jednakże Chrétien pisał na dworze w Szampanii, dwór ten miał powiązania z templariuszami i słynął z tłumaczeń Biblii; z takim wsparciem mógł kalkulować, że bezpiecznym będzie krytykowanie chrześcijaństwa poprzez opowiadanie. Mógł mieć rację, ale niewiele wiemy o jego życiu, nic nie jest pewne. Wiemy tylko, że jego ostatnie dzieło, Perceval - najwcześniejsza wersja historii o Graalu - nigdy nie zostało ukończone. Gerbert de Montreuil, jeden z pisarzy, którzy podjęli się dokończenia twierdził, że to śmierć nie pozwoliła Chrétien'owi zakończyć swej pracy. Czy umarł z przyczyn naturalnych, czy może ktoś mu dopomógł? Jak dla mnie aż prosi się o przeprowadzenie śledztwa.
Pytania nasuwają się same. Jeśli Chrétien miał powody, aby wierzyć, że Jezus na krzyżu zażył narkotyk, to co to mogło być? Czy są w jego twórczości inne ślady przekonania, że Jezus przeżył ukrzyżowanie?

W przeszłości wiele osób sugerowało, że Jezus mógł przeżyć ukrzyżowanie, jako dowód podając fakt, że po przebiciu jego boku włócznią z rany popłynęła krew, kiedy już został uznany za zmarłego. (Medycyna mówi, że ze zwłok krew już nie wypływa). Dwie książki - The Jesus Conspiracy (Spisek Jezusa) and The Holy Blood and The Holy Grail (Święty Graal, Święta Krew) - sugerują, że swoje życie zawdzięcza napojowi, w którego skład wchodziło opium i ocet. Obecność octu nie powinna dziwić, skoro wszystkie Ewangelie za wyjątkiem Łukasza wspominają, że śmierć Jezusa nastąpiła po podaniu mu gąbki nasączonej właśnie octem.
Jezus i mandragora
Pomysł, że gąbka zawierała opium jest pociągający - nawet mistrz zielarstwa z I wieku, Dioscorides (AD 60-75), pisze o nasennych właściwościach opium - ale jest przeciwko temu kilka argumentów. Po pierwsze, główny składnik opium, morfina, powoduje gwałtowne oddychanie, efekt znacząco inny od wydania ostatniego tchnienia, zaobserwowanego u Jezusa. Poza tym morfina jest powoli wchłaniana przez ciało, a Jezus wg przekazów zareagował gwałtownie na zażycie octu. No i w końcu ocet, według Dioscoridesa, przeciwdziała każdej truciźnie, a opium w szczególności. To dzisiaj nie podlega dyskusji, efektem połączenia kwasu octowego (octu) z morphine sulphate (element narkotyczny w opium) jest substancja nazywana morphine acetate, której działanie jako narkotyk jest słabsze niż morphine sulphate. Tak więc pomysł zakładający, że napój na bazie octu zawierał opium możemy odrzucić. IX i XII-wieczne źródła wskazują jednak na jeszcze inną możliwość. Według Antidotarium Nicolai'a z Salerno, nasączoną środkiem nasennym gąbkę można przytknąć do nozdrzy pacjenta, żeby wytworzyć u niego stan anestezji (czyli znieczulić). Sugeruje, że jedną z substancji w gąbce była mandragora.

Wg Dioscoridesa, dotknięcie lub zjedzenie przypominającego jabłko owocu z tej rośliny może powodować zmęczenie, a korzeń i skóra są jeszcze silniejsze w działaniu. Ugotowany w occie korzeń może sprawić, że osoba będzie nieprzytomna przez 3, 4 godziny, Dioscorides zalecał więc jej użycie dla "ludzi, którzy mieli być operowani, którzy chcą być nieczuli na ból". Skóra mogła powodować sen martwego, a jeden wdech tej mikstury wystarczał, żeby spowodować podobny do śmierci stupor.

W latach 1890-tych, lekarz Benjamin Ward Richardson eksperymentował z mandragorą. Podawał mieszankę alkoholu i mandragory gołębiom i królikom i odkrył, że nie tylko to działa jako generalnie środek znieczulający o wielkiej sile, ale serca zwierząt biły nadal po tym, jak ustało u nich oddychanie. Co interesujące, Nowy Testament opisuje, że Jezus wydał z siebie ostatnie tchnienie. Teraz wiemy, że mandragora zawiera w sobie mydriaticzny alkaloid, mandragorynę (C17 H27 O3 N), która zakłóca przekazywanie impulsów nerwowych. Potrzeba zablokować tylko kilka ścieżek, żeby wywołać wstrząsające efekty i zatrzymać wszystkie doznania czy kontrolę ruchów. Wzmianki o mandragorze odnajdziemy w Starym Testamencie, które mówią o tym, że rosła ona na biblijnych ziemiach (Genesis 30:14; Pieśń nad pieśniami 7:11-13). O roślinie tej najwyraźniej wspomina także historyk z I wieku naszej ery, Josephus. Pisze on o roślinie ba'ar (słowo oznaczające płonąć),której cechy posiada wyłącznie mandragora. Pisze też, że świeci ona jasno w nocy - ta cecha mandragory występuje też w innych źródłach. Dalej - korzeń mandragory ceniony jest jako talizman, który według wierzeń spełnia każde życzenie posiadacza.

Tak więc jeśli Chrétien de Troyes wyobrażał sobie, że Jezus zażył narkotyk, istnieje duża szansa, że substancją, którą miał na myśli jest mandragora. Czy istnieje jakiś inny dowód na to, że właśnie o tę roślinę mu chodziło? Jego ostatnie, nieukończone dzieło, Perceval, dostarcza nam wskazówkę. Perceval został napisany mniej więcej przed 1188 r. i opisuje niezwykłe spotkanie pomiędzy jego głównym bohaterem, Percevalem, i obiektem uznanym za Graala. Spogląda na niego najpierw przelotnie podczas pochodu, podczas którego giermek chwyta za lancę, z której kapie krew. Opis Graala prawdę mówiąc niewiele mówi nam o jego prawdziwej naturze. Wg Chrétien'a świeci on tak mocno, że bledną gwiazdy, i że podtrzymuje życie człowieka (ojca Króla Rybaka), który doznał poważnej rany wiele lat wcześniej. Wielkim błędem Percevala było to, jak nas uczy ta historia, że nie zapytał, dlaczego lanca krwawiła. Gdyby to uczynił, cierpienie tego człowieka zakończyłoby się. Wizerunek krwawiącej lancy z powrotem kieruje nas ku ukrzyżowaniu. Płynąca krew nie jest kojarzona ze śmiercią, fakt ten zauważył już Ojciec Kościoła, Orygenes w II w. n.e.

To nie wszystko. Opisy Graala także prowadzą ku ukrzyżowaniu jako że - a to nie było wcześniej wspomniane - jego opisy przywodzą na myśl mandragorę. W rzeczy samej, Graal został obdarzony wszystkimi właściwościami mandragory. Obdarzał ludzi wszystkim, czego sobie zażyczyli (cecha mandragory jako talizmanu) i świecił jasno w nocy (tak jak mandragora). Co więcej, jego trzecia cecha - uprzedzenie śmierci - łączy się ze znieczulającymi właściwościami mandragory, gdyż po domniemanej śmierci spowodowanej zażyciem mandragory następuje zmartwychwstanie. Przez co wnioskuje się, że mandragora zapobiega śmierci.

Uświadomienie sobie, że Graal to mandragora, jest wskazówką, że historia ta jest zaszyfrowanymi poglądami Chrétien'a na temat ukrzyżowania. Pokazuje to, że cel Chrétien'a nie był wcale niewinny i być może miał to być atak na ortodoksyjne chrześcijaństwo. Być może więc jego śmierć, która przerwała ukończenie Percevala nie była przypadkiem. Nie byłoby to niespodzianką; jego patron Percevala, hrabia Flandrii (miał on dać Chrétien'owi książkę, na podstawie której powstałą ta historia) był spokrewniony z jednym z założycieli zakonu templariuszy, a jego inny patron, hrabina Szampanii, poprzez małżeństwo była spowinowacona z innym założycielem. Przez następne sto lat templariusze będą celem dla Inkwizycji, która oskarży ich o bluźnierstwo i herezję, oraz o wyrzekniecie się i plucie na krzyż.
Jezus i mandragoraJest jasne, że wierzenia templariuszy nie pokrywały się z ortodoksyjnym chrześcijaństwem. Niektórzy mówią, że templariusze szukali i znaleźli tajne rękopisy pod Świątynią w Jerozolimie, możliwe jest, że przekazali wiadomość o swoich odkryciach na dwór Szampanii, a stamtąd dotarło to do Chrétien'a. Dlatego te heretyckie poglądy przetrwały na stronach innych, z pozoru niewinnych tekstów literackich, m.in. w Dekameronie Boccaccia, Romeo i Julii, i historii Królewny Śnieżki, żeby wymienić tylko kilka. Historia u Boccaccia opowiada o pewnym opacie, który używa znieczulającego specyfiku, żeby wysłać męża, swojego miłosnego rywala, do czyśćca (dostaje taką ilość proszku, że śpi przez trzy dni). Opat trzyma go w zaciemnionej celi przez kilka miesięcy, żeby następnie pozwolić mu zmartwychwstać, kiedy jego żona zachodzi w ciążę z opatem. Mąż jest przekonany, że powstał z martwych. Mamy w końcu Romea i Julię, gdzie kolejny człowiek z kościoła, braciszek, dostarcza narkotyczny napój. Wszystkie trzy elementy historii ukrzyżowania występują tutaj - śmierć po zażyciu płynu, pochówek w grobie i zmartwychwstanie trzy dni później. Jedno ze źródeł Szekspira - opowieść Da Porto pt. Romeo e Giulietta (1530) - nawet zawiera ironiczną aluzję do słów Jezusa jestem spragniony, kiedy Giulietta udaje pragnienie, kiedy przygotowuje się do zażycia napoju. W końcu, mamy Giovanniego Battistę I jego XVII-wieczną historię Królewna Śnieżka. Z pozoru niewinna historia o młodej dziewczynie, która zjada jabłko i zapada w głęboki sen jest kolejną aluzją do mandragory, gdyż jej owoc - którego jeden kęs może was znokautować - często jest podobny do jabłek.

Tajemnica zatoczyła pełen krąg. Chrétien w XII wieku ośmielił się zakwestionować ortodoksyjne wierzenia. Być może w konsekwencji zapłacił za to życiem.

źródła: Autor: !Legalize! / paranormalne.forall.pl / paranormalium.pl
Zobacz co sądzą o tym inni:
dodał: inka data: 2007-11-28 10:49:01
O Jezusie napisano bardzo dużo różnych historii, ale cała prawda o Nim jest zawarta w Biblii. Wystarczy uważnie przeczytać tę Księgę, aby nie tworzyć żadnych mitów. Jezus był Największym ze wszystkich ludzi! Był doskonały!
dodał: Spydread data: 2007-12-16 22:09:19
Udowodniono, że Jezus używał konopii i na tym powinien poprzestać :) Ligalize it
dodał: radek84 data: 2009-05-01 08:01:04
inka a skad wiesz ze to prawda? np. koran tez mowi sam o sobie ze jest prawdziwy...
ja jestem ateista w zadnych bozkow nie wierze...
dodał: adrianac79 data: 2009-10-10 01:56:10
ja mysle ze religia religia ale nowym faktom warto sie przyjrzec a nie slepo wierzyc w to co mowia ci czy pisza inni Inka
dodał: adrianac79 data: 2009-10-10 01:57:59
warto miec swoje zdanie i dazyc do czegos nowego a nie zaraz krytykowac to co obce i nieznane a zazwyczaj to co niezrozumiale to i odstrasza a artykul ciekawy i godny przemyslenia
dodał: adrianac79 data: 2009-10-10 01:59:52
eheh zaraz bedzie legalizacja roznych ziolek?;)
dodał: adrianac79 data: 2009-10-10 02:00:54
zaraz zaraz mandragora a jak wyglada? i gdzie rosnie heh
dodał: Synthetic data: 2009-10-10 07:12:41
"warto miec swoje zdanie i dazyc do czegos nowego" - o tych całych jaszczurach i kilku innych schizofrenicznych teoriach powiesz to samo? ;)
dodał: Jolina data: 2010-09-27 22:53:39
Ja Wam polecam ksiazke autorstwa Michaela Baigenta, wspolautora "Swietego Graala, swietej krwi", pt. "Archiwum Jezusa", gdzie jak zwykle ze swada opisuje dzieje Jezusa po tzw. zmartwywstaniu. Jest dowod na to- i autor go widzial, ze Jezus zyl w 45 roku ne., a wiec wiele lat po domniemanym ukrzyzowaniu. I, musze powiedziec, ze ja w to wierze, a nie w bajki stworzone przez kk.
dodał: panharnas data: 2010-10-06 18:36:06
Uważam, że każda religia i wyznanie na ziemi było całymi latami fałszowane. Jedne rzeczy były zastępowane, a inne usuwane. Chodziło tylko o to, żeby ludzi nieświadomych pewnych faktów nadal trzymać w tej niewiedzy, ponieważ właśnie to daje władzę nad światem. Tak działo się kiedyś i tak dzieje się i dzisiaj.
dodał: Nudis Euphoria data: 2012-01-26 10:11:51
panharnas - wyjąłeś mi to z ust. Artykuł jest świetny, założenia w nim bardzo prawdopodobne.
Aby mieć możliwość komentowania, musisz być zalogowany. Nie masz konta? Zarejestruj się!
nieznane.pl Bądź na bieżąco! Subskrybuj nasz kanał RSS.Statystyki This Page Is Valid XHTML 1.0 Transitional :: ©2007-2009 nieznane.pl ::