Są to jedne z najbardziej widowiskowych zjawisk na nocnym niebie. Nazywane romantycznie "spadającymi gwiazdami", na widok których większość ludzi myśli nad życzeniem. Fascynowały nas od tysięcy lat, stając się tematami wielu legend, wierszy, piosenek, obrazów, itp. Tak naprawdę obiekty te nie są większe od... ziarnka piasku...
Aby zacząć mówić o rojach meteorów, warto najpierw wiedzieć, czym są meteoroidy, meteory i meteoryty. Nazwy te, są często mylone, ale nic dziwnego, gdyż są do siebie bardzo podobne.
Tak więc, meteoroidy są to przeważnie drobne okruchy skalne, o wielkości ziarnka piasku, wpadające w atmosferę Ziemską na wysokości 80-120 kilometrów, z prędkością od 10 do 70 km/s. Meteoryt Hoba W ciągu doby, do atmosfery potrafi wpaść nawet kilkaset milionów meteoroidów! Większość z nich, spala się w wyniku tarcia, tworząc zjawisko, które nazywamy meteorem. Jest on widoczny jako jasna, krótkotrwała (od ułamka sekundy do 3-4 sek.) smuga na niebie. Meteory ważące zaledwie 20 gramów, rozjaśniają niebo bardziej, niż najjaśniejsza gwiazda (Syriusz). Bardzo jasne meteory (jaśniejsze niż planeta Wenus), zwane są "bolidami", niektóre z nich potrafią eksplodować w atmosferze! Gdy meteoroidowi uda się pokonać atmosferę i spaść na Ziemię, mamy do czynienia z meteorytem. Rozróżniamy:
- meteoryty kamienne (chondryty i achondryty),
- meteoryty żelazne (heksaedryty, oktaedryty i ataksyty),
- meteoryty żelazno-kamienne (pallasyty, mezosyderyty i syderofiry).
Największy z nich - afrykański meteoryt Hoba (zdjęcie po prawej), waży około 60 ton! Zdarzały się przypadki, że spadający meteor zabijał ludzi.
Warto wspomnieć, że meteory zwróciły również uwagę nie kogo innego, jak samego Edmunda Halley'a. Po obserwacji bolidu w 1686 roku stwierdził on, że meteory mają pochodzenie pozaziemskie. Sto lat później, Ernst Chladni po zbadaniu dwóch meteorytów stwierdził, że żaden z nich nie jest produktem Ziemskim. W tamtych czasach, było to bardzo odważne i kontrowersyjne rozwiązanie. Prawdziwości tej ostro krytykowanej teorii dowiedli kilka lat później dwaj studenci, którzy obserwowali spadający meteor w tym samym czasie, ale z różnych miejsc. Metoda triangulacji obliczyli, że meteory stają się widoczne na wysokości około 97km, i wlatują w atmosferę Ziemi z prędkościami od kilku kilometrów na sekundę.
Meteoroidy są to pozostałości po tworzeniu się Układu Słonecznego 4,5 mld lat temu. Zjawiska meteorów oraz meteorytów, zawdzięczamy istnieniu meteoroidów. Spora ich ilość, która przekłada się na w/w zjawiska, pochodzi z rozpadu asteroid i przelatujących komet. Mają one bardzo specyficzne orbity - są mocno wydłużone, a peryhelium znajduje się blisko Słońca. Gdy kometa zaczyna zbliżać się do Słońca, na wskutek coraz to większej temperatury - traci część masy, która w postaci drobnych okruchów utrzymuje się na jej orbicie. Gdy Ziemia spotyka je na swojej drodze wokół Słońca, mamy do czynienia z rojem meteorów (deszczem meteorów).
Fakt ten zapoczątkował w 1860 roku amerykański astronom Daniel Kirkwood. Zasugerował, że roje meteorów pochodzą od rozpadających się starych komet. Dowiódł tego w 5 lat, wykazując, że orbity takich komet jak Swift-Tuttle odkrytej w 1862 roku, czy Tempel-Tuttle odkrytej na początku 1865 roku, przecinają się z Ziemią, tworząc w przypadku tej pierwszej rój Perseid, a w przypadku drugiej rój Leonid.
Roje meteorów, noszą swoje nazwy od gwiazdozbioru, w którym mają "radiant", czyli punkt, do którego pozornie zbiegają się drogi meteorów (z którego "wylatują" meteory). Tak więc spośród kilkuset rojów, możemy wymienić geminidy, które swój radiant mają w gwiazdozbiorze Bliźniąt (Gemini), perseidy - radiant w gwiazdozbiorze Perseusza, orionidy - radiant w gwiazdozbiorze Oriona, itp. Oczywiście, nie wszystkie roje da się zaobserwować z Polski.
Rój meteorów charakteryzuje okres aktywności, radiant, dryft radiantu, prędkość meteorów, maksimum roju oraz ilość spadających meteorów na godzinę. Roje następują w seriach, czyli każdy z nich ma swój okres aktywności, np. Geminidy - od 7 grudnia do 17 grudnia. O radiancie była już mowa, natomiast dryft radiantu, jest to codzienne przemieszczanie się radiantu na niebie, w trakcje okresu aktywności roju. Prędkości meteorytów są różne, od około 10 km/s do 70 km/s i w pewnym stopniu decydują o efektywności roju (im wolniejsze, tym dłuższy ślad na niebie). Maksimum roju, jest to okres, kiedy rój osiąga swoją największą aktywność, podczas której zjawiska meteorów są nasilone i dochodzą do kilkuset na godzinę. Ilość spadających meteorów na godzinę, to główny element efektowności roju.
Kiedyś, jednym z najbardziej efektownych, był rój leonid (powyżej zdjęcie z 1998 roku), który obfitował czasami w kilkaset meteorów na godzinę. 12 listopada 1833 roku, rój ten był tak aktywny, że stworzył nie deszcz, ale ulewę meteorów - w ciągu 5 godzin można było dostrzec ponad 200000 meteorów! Co sekundę obserwowano ich około 20. Jak to musiało wyglądać...
Obecnie, najbardziej obfite roje, to perseidy (~ 100/godzinę), geminidy (~ 75/godzinę) i kwadrantydy (~ 50/godzinę).
Przed rozpoczęciem obserwacji, warto zasięgnąć kilku informacji, np. gdzie znajduje się radiant, intensywność roju oraz jaka będzie pogoda. Ten ostatni czynnik jest bardzo istotny, gdyż pełnia Księżyca czy zachmurzone niebo mogą bardzo utrudnić, lub nawet uniemożliwić obserwacje. Dla obserwacji najlepiej byłoby wybrać jakieś ciemne miejsce, zdala od świateł (ulicy, miasta, itp.). W zależności od pory roku, należy pamiętać o odpowiednim ubiorze, wbrew pozorom jest to ważne dlatego, że planowany 10-minutowy wypad na dwór może się przeciągnąć do kilku godzin (ze względu na niektóre efektowne zjawiska), i nie trzeba chyba tłumaczyć czym to grozi, np. zimą. Niektórzy ludzie zabierają ze sobą krzesła, lub nawet koce, aby nie stać godzinami na nogach i spoglądać w górę.
Warto też zaprosić znajomych, rodzinę albo bliską sercu osobę, niektóre roje są bardzo widowiskowe i zostawiają niezatarte wspomnienia.
źródła: Autor: Mariusz M. / http://astronomia.republika.pl/artykuly-roje.html |