Stygmaty

dodano: 05/11/2009 09:54 • komentarze: 4 • odsłony: 7953 • kategoria: Religie świata • dodał: Marcinowaty

Stygmaty
Jest to określenie ran, pojawiających się na ciele człowieka mniej więcej w tych samych miejscach, w których Jezus miał przebite ręce, nogi oraz bok. Rany takie mogą często krwawić, nie goją się, ale także nie ropieją mimo braku sterylności. Człowieka, u którego możemy zaobserwować podobne zjawisko, nazywamy stygmatykiem.
Ze sławnych i z pewnością nieudawanych stygmatyków uchodzą św. Franciszka i Ojca Pio - włoski franciszkanin z ubiegłego wieku.
Stygmaty były przyczyną wielu kontrowersji, głównie dotyczących ich autentyczności, tak, więc weryfikacja „prawdziwości” stygmatów jest bardzo problematyczna.
Według wielu źródeł, istnieje zaledwie 5 kryteriów, niezbędnych do uznania stygmatów za autentyczne.

1.Stygmaty, pojawiają się na ciele nagle i spontanicznie.
2.Rany te nie gniją, ani nie ulegają rozkładowi.
3.Charakteryzują się zmianą budowy tkanki w miejscach występowania Stygmatów.
4.Krwawią krwią tętniczą, nie goją się, lub robią to bardzo powoli.
5. Pozostają niezmienne nawet po zastosowaniu zabiegów medycznych. (Sądzę, że chodzi tutaj o odkażenie rany, wyczyszczenie jej.)

Z pewnością, stygmaty są zjawiskiem rzadkim. Osobiście, uważam je za dar, którym Bóg obdarza ludzi. Prawdziwi stygmatycy przeżywają te bolesne rany, jako możliwość wewnętrznego i zewnętrznego przybliżenia się do cierpiącego Chrystusa.

Zauważyć jednak należy, że pojawianie się tych ran, dokładnie w tych miejscach, które uwidaczniane są na obrazach i figurach Chrystusa a nie w miejscach gdzie anatomicznie powinny się znajdować, sugeruje bardzo duży związek ich występowania z zakorzenionymi w naszych umysłach przyzwyczajeniami. Wbrew powszechnej opinii i klasycznym przedstawieniom Ukrzyżowania, starożytni Rzymianie wbijali gwoździe w nadgarstki, a nie w dłonie. Inaczej ciało zerwałoby się z krzyża. Większość średniowiecznych malarzy o tym nie pamięta i na większości obrazów i figur dłonie są przebite gwoźdźmi tam, gdzie skóra i mięśnie są za słabe by utrzymać ciężar ciała.
Nie wiadomo, z której strony Jezus został przebity włócznią. Niektórzy stygmatycy krwawią z prawej strony, inni z lewej.

Stygmaty nikomu z Nas, nie są potrzebne do zbawienia. Jeżeli Bóg, chce kogoś nimi obdarzyć, to z pewnością nie, dlatego, by dziennikarze lub zwykli ciekawscy ludzie robili z tego sensację.
Pole do wszelkich nadużyć, jest tu tak szerokie, że nawet wybitni znawcy problemu mogą tu pobłądzić lub dać się wprowadzić w błąd przez jakiegoś szaleńca, który sam się okaleczył.

Giorgio Bongiovanini – Współcześnie żyjący stygmatyk, który nie będąc szczególnie religijnym doznał wizji, a następnie otrzymał stygmaty wraz z charakterystyczną raną na czole w kształcie krzyża. Autentyczność jego stygmatów została wielokrotnie potwierdzona przez kościół, oraz wielu zagranicznych lekarzy.

Marcin Szatkowski

Zobacz co sądzą o tym inni:
dodał: adrianac79 data: 2009-11-05 12:07:04
Artykuł bardzo ciekawy i napisany w bardzo jasny i przystępny sposób. Myślę,że można pominąć tu ocenę,czy stygmaty to faktycznie dar od Boga,bo zaraz rzesze niewierzących się tu zjawi z ripostami. Kto chce ten wierzy.Myślę,że na pewno nie jest to mistyfikacja.
dodał: Darin data: 2009-11-05 13:52:15
Akurat wczoraj oglądałem film "Stygmaty" :) i było tam jeszcze o ranach z korony cierniowej.
Co do artykułu to zwięźle i na temat. Fajnie ^^.
dodał: szymon21krakow data: 2009-11-07 19:34:21
troche bledow interpunkcyjnych ale w zaden sposob nie zaniza to jego poziomu, co do 5 punktu autentycznosci to z tego co kiedys slyszalem to nawet jak dokona sie zalozenia szwow na taka rane to ona w niedlugim czasie znow sie otwiera, Watykan uznal za "autentycznych" dwoch stygamtykow, wlasnie sw Franciszka i Ojca Pio, Bongiovanini nie jest chyba uznany przez Watykan mimo iz powszechnie pauje przekonanie o prawdziwosci jego stygmatow, Watykan ma to do siebie ze potrzebyje naprawde niezbitych dowodow i zupelnie zadnych niedomowien, w przeciwnym razie np bylaby olbrztmia ilosc cudow na swiecie ale Watykan uznaje jedynie niewielki procent z nuch mimo iz jakby zapoznac sie z przebiegiem wiekszosci to moznaby nie miec watpliwosci w ich autentycznosc, aktualnie Watykan caly czas bada sprawe Bongiovanniego
dodał: Synthetic data: 2009-11-08 01:00:24
Właśnie... Interpunkcja trochę kuleje. Mógłbym prosić o większą uwagę przy pisaniu? :->
Aby mieć możliwość komentowania, musisz być zalogowany. Nie masz konta? Zarejestruj się!
nieznane.pl Bądź na bieżąco! Subskrybuj nasz kanał RSS.Statystyki This Page Is Valid XHTML 1.0 Transitional :: ©2007-2009 nieznane.pl ::