Tajemnica rumuńskiego lasu

dodano: 08/03/2010 02:44 • komentarze: 10 • odsłony: 22471 • kategoria: Tajemnice świata • dodał: Synthetic

Tajemnica rumuńskiego lasu


Rumunia znana jest chyba wszystkim jako kraj, z którego pochodzi Drakula. I macie rację. Jednak mało kto wie, że na terenie tego kraju są też inne ciekawe miejsca. Jedno z nich Wam dziś zaprezentuję.

Kluż-Napoka. Całkiem ładne miasto na północnym zachodzie Siedmiogrodu (czyli Transylwanii),Tajemnica rumuńskiego lasu około 130 km od granicy z Ukrainą. Kilkanaście minut jazdy z centrum trafiamy do lasu Hoia Baciu, miejsca mrocznego i tajemniczego, któremu dziwne zjawiska towarzyszą już od wieków, lecz dopiero od niedawna znajduje się w kręgu zainteresowań badaczy. To tam w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku A. Sift, biolog, zauważył dziwne zjawiska świetlne, a w 1968 roku Emil Barnea wykonał bardzo słynną fotografię UFO. Po tych incydentach lasem zajęli się eksperci.
Hoia Baciu to nie tylko światła i latające spodki. Zdarzają się tam także tajemnicze znaki na ziemi i śniegu, manifestacje twarzy i multum niewyjaśnionych oddziaływań na ludzi. Cała sprawa rozkręciła się do tego stopnia, że las zyskał miano „rumuńskiego trójkąta bermudzkiego”.

Alexandru Sift pionierem badań nad lasem

Pionierem badań w Hoia Baciu był biolog Alexandru Sift (1936-1993), który spacerując po lesie w latach 50-tych zauważył powtarzające się manifestacje zjawisk, które przeciętny człowiek uznałby za zjawiska naturalne. Sift zaczął jednak polować na nie z aparatem.
Kontynuował swe badania – polowania, a począwszy od lat 70-tych zespół badaczy powiększał się i w jego skład weszli naukowcy nie tylko z kraju, ale i zagranicy. Ci, którzy odwiedzili Hoia Baciu zwracali uwagę na wiele niezwykłych rezultatów.
Udało zarejestrować się wiele różnych zjawisk, do ciekawszych należą latające nisko obiekty przypominające świetlne punkty (najczęściej białe), którym towarzyszyły zjawiska fizyczne, takie jak radioaktywność, anomalie magnetyczne, emisja mikrofal etc. Były także niezwykłe ślady na ziemi, niewyjaśnione oddziaływanie na roślinność, ale także na zwierzęta i na ludzi (zaczerwienienia skóry, oparzenia, niepokój, ból głowy, zwiększone pragnienie, zawroty głowy, dezorientacja).
Najbardziej znamienite dla lasu pozostają jednak obiekty latające o różnych kształtach. Niektóre widoczne gołym okiem, a inne pojawiające się dopiero na zdjęciach.

Emil Barnea i jego fotografia

Tajemnica rumuńskiego lasu18 sierpnia 1968 roku 45 – letni wówczas Emil Barnea i jego przyjaciółka Zamfira Mattea wybrali się na spacer w okolice Hoia Baciu. Razem z nimi na przechadzce były jeszcze dwie osoby, jednak po tym, co się stało, postanowiły zachować anonimowość.
Po pewnym czasie postanowili zatrzymać się i coś zjeść, a sam Barnea udał się w głąb lasu po drewno na rozpalenie ogniska. W pewnej chwili usłyszał wystraszony głos swej towarzyszki, toteż szybko zawrócił, by sprawdzić co się stało. Będąc na miejscu zauważył okrągły pojazd o metalicznym wyglądzie odbijający promienie słoneczne. Wznosił się nad lasem w zupełnej ciszy.
Emil pobiegł po aparat, by to udokumentować. Udało mu się wykonać dwa dobre zdjęcia, a następnie zauważył, że obiekt zmienia swą jasność, przyspiesza i leci w górę. Przed całkowitym jego zniknięciem wykonał dwa kolejne zdjęcia, jednak ostatnie nigdy nie zostało pokazane publicznie, ponieważ widać na nim podobno parę, która chce pozostać anonimowa.
Obserwacja trwała kilka minut, a Barnea, który uwiecznił ją na zdjęciach i za jakiś czas posiadał je już jako dowód, nie za bardzo wiedział co z nimi począć. Samemu nie będąc specjalnie zainteresowanym „latającymi spodkami” pokazał je jednak Florinowi Gheorghicie z Kluż, który zajmował się obserwacjami NOL i którego jednocześnie znał z pracy. Ufolog po wykonaniu odpowiednich kroków przekazał informacje na ten temat krajowej agencji prasowej, a jedna z fotografii Barnei ukazała się w kilku gazetach już 18 września.

Z początku oczywiście Barnea został okrzyknięty fałszerzem, który spreparował zdjęcia specjalnie. Jednak po jakimś czasie, kiedy poddano je analizie okazało się, że nie są to falsyfikaty. Nie był to jednak koniec całej sprawy i wkrótce na arenę wkroczył znany rumuński ufolog, Ion Hobana.

Tymczasem sam las stał się naprawdę sławny. Krajowe i zagraniczne media dużo mówiły o incydencie Barnei i odkryciach Sifta.


Adrian Patru


W latach 70 – tych uczeni chcąc rozwiązać zagadkę niezwykłości Hoia Baciu skupili się wokół Adriana Patru – chemika i profesora Uniwersytetu w Kluż – Napoce.
Autor paru książek poświęconych temu miejscu stwierdza, że to jeden z najlepszych przedmiotów badań nad niewidzialną częścią naszego świata. Według niego zjawiska w Hoia Baciu mogą mieć źródło nawet w innej, równoległej rzeczywistości.
- Zajmuje się tym z innymi badaczami od 1975 roku – mówi Patru. Wciąż nie możemy dokładnie określić, co tam się dzieje. Tamtejsze wydarzenia to albo produkt ludzkiej podświadomości, albo niezależne zjawisko, które ma zdolność oddziaływania na człowieka. Pewnego dnia, gdy fotografowałem tamtejsze ruiny, mimo tego, że miałem mapę i dobrze znałem ten teren, zgubiłem drogę – przyznaje.Tajemnica rumuńskiego lasu
Jeszcze inna członkini grupy doznała czegoś w rodzaju podróży w czasie. Po oddzieleniu się od swej grupy przyznała, że nie mogła poznać miejsca, w którym się nagle znalazła, ponieważ wyglądało na zmienione, jak gdyby z całkiem innego wieku.
Znane są też przypadki objawiania się dziwnych twarzy humanoidalnych istot, ale także pełne ich manifestacje. Warte wspomnienia są też tymczasowe emisje promieni beta oraz gamma, czasem bardzo intensywne oraz awarie sprzętu elektronicznego.
Chemik przyznaje, że Hoia Baciu nie jest jedynym takim miejscem na świecie. Oprócz anormalnych zon w Rosji istnieją też podobne we Francji, Norwegii, we Włoszech czy obu Amerykach. Najważniejsze pytanie to to, czy sława lasu wynika tylko z wpływu czegoś nieznanego, ale wytłumaczalnego na ludzki mózg, czy to rzeczywiście zjawisko niezależne od nas samych.

W latach dziewięćdziesiątych naukowcy zgodzili się co do jednego: statystyki wykazały, że wszelkiego rodzaju anomalie rejestrowane są tam częściej, niż można by było przypuszczać, ale są o wiele bardziej dyskretne niż incydent Emila Barnei. W ich występowaniu nie dopatrzono się jednak żadnego wzorca, mają ciągle bardzo nieregularny charakter. Zagadka Hoia Baciu, lasu w sercu tajemniczej Transylwanii ciągle pozostaje nierozwiązana.

źródła: Internet
Zobacz co sądzą o tym inni:
dodał: Baphomet data: 2010-03-08 13:18:42
No ciekawe ciekawe, sam nie wiem do końca co o tym myśleć, ale jednak bardziej skłaniam się to tego że to historia, która została zbytnio rozdmuchana, może z chęci "popularności" czy zarobku.
dodał: szymon21krakow data: 2010-03-08 13:27:24
Bardzo dobry artykuł. Nie słyszałem wcześniej o tym miejscu mimo że interesuję się tego typu lokacjami. Szkoda że w Polsce nie ma takiego lasu - nieomieszkałbym go odwiedzić w nocy :D
dodał: szymon21krakow data: 2010-03-08 13:29:05
nie omieszkałbym*
dodał: Robert Pzp data: 2010-03-08 18:07:02
Ciekawe co by było gdyby wycięto ten las i postawiono miasto.Pewnie nikt w tym mieście by nie zamieszkał.Głupie pytanie,nie?
dodał: Baphomet data: 2010-03-08 20:00:10
Robert Pzp, bardzo głupie
dodał: Duch data: 2010-05-21 22:01:25
extra
dodał: Ciekawski data: 2011-04-16 21:13:32
Straszne
dodał: martusia190287 data: 2011-05-15 18:30:31
ciekawe czy tym lesie naprawdę jest tak opisano
dodał: Eedii data: 2012-01-26 01:02:03
ciekawa historia ciekawe czy to prawda??
dodał: wojtek2s data: 2015-01-13 23:54:28
Spacerowałbym po nim codziennie... Szkoda, że w Polsce nie ma nic takiego :(
Aby mieć możliwość komentowania, musisz być zalogowany. Nie masz konta? Zarejestruj się!
nieznane.pl Bądź na bieżąco! Subskrybuj nasz kanał RSS.Statystyki This Page Is Valid XHTML 1.0 Transitional :: ©2007-2009 nieznane.pl ::