Zapewne każdy z was spotkał się kiedyś z terminem "Trójkąt bermudzki".Jest to miejsce bardzo tajemnicze. Jego wierzchołki wyznaczają Bermudy, Miami i San Juan. Na jego obszarze miało miejsce bardzo wiele zniknięć. Pierwsze wzmianki o anomaliach pochodzą z 1492, Krzysztof Kolumb napisał o ognistej kuli która przeleciała obok statku wzlatując w niebo. Nikomu nic się nie stało.Innym razem patrol Amerykański natknął się na Francuski statek handlowy. Nie odpowiadał na wezwania. Więc postanowili na niego wejść, a na nim nie było ani jednego człowieka, a towar został nienaruszony co wyklucza piratów. Ale katastrofy nie dotyczą wyłącznie statków ale i samolotów. Do najbardziej znanych należy tzw. "zaginiony lot" pięciu bombowców "Avenger" należących do Floty Stanów Zjednoczonych.W grudniu 1945 roku z lotniska na Florydzie, wystartowała eskadra samolotów. Był to lot szkoleniowy. Pogoda była dobra. Po ponad godzinnym locie, dowódca poinformował, że najprawdopodobniej zboczyli z kursu.Rzekomo wypowiedział słowa: " Nie wiemy gdzie jest zachód. Wszystko jest nie tak... Dziwne... Nie możemy być niczego pewni - nawet ocean nie wygląda tak jak powinien". Były to ostatnie słowa, które dotarły do wieży kontroli lotów. Oficjalnie ostatnie słowa. Stracono łączność, a eskadrę samolotów uznano za zaginioną... Nieoficjalnie wiadomo, że na innej częstotliwości ponownie "złapano" kontakt. Piloci mówili, że całkowicie się zgubili, nie wiedzą gdzie są... Podobno słyszano okrzyki, że jest tam ktoś z innego świata i nawoływania, aby nie próbować lecieć w to miejsce. Mimo tych ostrzeżeń w rejon Trójkąta Bermudzkiego wysłano statek, który również zaginął. Rozpoczęto masowe poszukiwania, ale zaginionych samolotów po prostu nie było-rozpłynęły się w powietrzu...W sumie zniknęło 6 samolotów z blisko 30-toma osobami na pokładzie. W oficjalnym raporcie podano, że zawiodły urządzenia nawigacyjne, a samoloty spadły do morza w skutek braku paliwa.

Początkowo zaginięcia były przypisywane potworom morskim oraz UFO ale później ruchom tektonicznym na dnie morza oraz wybuchom wulkanów podwodnych które wywoływały tsunami.Ich zniknięcia przypisywane były także odkrytym przez oceanografów fal infradźwiękowym o bardzo niskiej częstotliwości, które mogą doprowadzić nie tylko do śmierci człowieka, ale i także do rozpadu struktury metalu a w rezultacie do rozsypania się statków czy samolotów.Są to raczej racjonalne próby wyjaśnienia dziwnych zniknięć- a teraz wymienię kilka fantastycznych teorii, które są dowodami tylko hipotetycznymi. Jedna z nich zakłada istnienie wielu równoległych wszechświatów-czyli wymiarów, w których nie istnieją ani czas, ani odległość, ani materia. W przypadku Trójkąta Bermudzkiego należałoby przyjąć, że statki czy samoloty w niewyjaśnionych okolicznościach i niewiadomych nam przyczyn wpadają niekiedy w taką przestrzeń i na zawsze znikają w innym wymiarze(dowodem tego miało być zniknięcie z radaru na dziesięć minut samolotu, który potem powtórnie ukazał się i normalnie bez przeszkód wylądował. O dziwo piloci tego samolotu nie mieli pojęcia o tym zjawisku-dopiero ich opóźnione o dziesięć minut zegarki potwierdziły relacje tych, którzy śledzili ich lot). Inna teoria mówi o panującym silnym polu magnetycznym, powodującym znikanie nawet wielkich materii, takich jak na przykład statki. Co do wariacji kompasów i elektronicznych maszyn używanych na statkach i w samolotach, pewna teoria mówi, iż na terenach Trójkąta Bermudzkiego znajdują się zatopione kryształy, których starożytni Alianci-mieszkańcy starożytnej Atlantydy używali jako transformatorów energii, teraz stopniowo uaktywniane transmitują potężny snop elektromagnetycznej energii na powierzchnie wody, oddziałując w ten sposób na wszelkie busole i inne urządzenia.A więc każdy może wierzyć, w co chce, jednak w obecnej chwili, za prawdziwą teorię wyjaśniającą tajemnice Trójkąta Bermudzkiego uważa się tzw. metodę hydratów. Na jej podstawie twierdzi się, że na terenie Trójkąta Bermudzkiego (i nie tylko) podłoże zbudowane jest z hydratu metanu,(mieszaniny lodu i metanu o konsystencji ciała stałego) gdzie pod jego skorupą uwięziony jest metan gazowy. W trakcie przesuwania się płyt tektonicznych ów metan wydostaje się na powierzchnię w postaci pęcherzyków, a następnie powstaje potężny wir, który wciąga w głąb oceaniczny nawet bardzo duże statki. Zatonięcie w nasyconej gazem wodzie jest tak błyskawiczne, że nie ma nawet czasu na nadanie sygnału S.O.S. Tym bardziej, że katastrofa nadchodzi zupełnie niespodziewanie. Jeśli ktoś zdąży wyskoczyć w kamizelce ratunkowej, nic mu to nie da. Też zatonie. Jeśli gazu będzie dosyć, zatoną nawet same kamizelki! Gdy w chwili katastrofy na dnie oceanu przesypują się góry hydratów i mułu, nic dziwnego, że nie można później znaleźć wraku-zostaje on pogrzebany pod zwałami osadów.
Ta teoria wydaje się być najrealniejszym i najlepszym rozwiązaniem zagadki Trójkąta Bermudzkiego.
źródła: Nadesłane przez użytkownika |