Życie po życiu

dodano: 21/12/2008 23:39 • komentarze: 3 • odsłony: 6499 • kategoria: Parapsychologia • dodał: Synthetic

Życie po życiu


Każda religia mówi, że COŚ jest po śmierci fizycznej. Czasami są to wizje straszne, czasami mniej. Niekiedy jeszcze zostajemy oddani pod swoisty sąd i nasz duch, esencja, idzie w jedno z dwóch, czy trzech miejsc - zależnie od sposobu, w jaki "prowadziliśmy się" tu, na łez padole.

Obecnie wykrystalizowały się dwie grupy ludzi - ci, którzy wierzą w jakieś na wpół diabelskie na wpół niebiańskie krainy, które mają się mieścić poza naszą doczesną i jakże niedoskonałą świadomością. Drudzy z kolei wymykają się sprytnie niczym lisy z ram przynależności religijnej i odkrywają na własną rękę to, co ich czeka POTEM. Dość powiedzieć, że tą drugą grupę spalono by na stosie za uprawianie czarnoksięstwa w średniowieczu.

Życie po życiuNasza niebagatelnie schrystianizowana kultura ma obecnie jeden podstawowy wzorzec "myśli o życiu po życiu" i to on posłuży za wzorzec. Niejaki Jezus z Nazaretu, obwoławszy się Synem Bożym, poprzez swoją śmierć otworzył ludziom drogę do Królestwa Niebieskiego, czyli - tym samym - życie wieczne. I tutaj na moment się zatrzymamy...

... bowiem jest to jeden z wielu, ale chyba najważniejszy, czynnik wspólny dla praktycznie każdej doktryny religijnej. Wg. chrześcijan istnienie człowieka dzieli się na 3 mniejsze części, jakimi są kolejno: ciało (pusta materia), dusza (emocje) i duch ("iskra Boża"). Jak nietrudno się domyślić, pierwsza część ulega degradacji i gniciu, podczas gdy dwie kolejne kontynuują swą drogę do wieczności. W owej "iskrze" znajduje się rzekomo świadomość, która określa nasze własne być i nie być, zatem jaźń wraz ze swymi przeżyciami pozostaje nietknięta i egzystuje w... właśnie, gdzie?

Kiedy dokona się już akt zbawczy, jakim niewątpliwie dla chrześcijan jest śmierć fizyczna, następuje właśnie proces, na którym sądzeni jesteśmy za uczynki w świecie doczesnym. Tu wypada zadać sobie pytanie: skoro materia nie jest istotna, a przecież większość uczynków bądź co bądź wykonujemy dla jej zdobycia, w jej imię etc, to dlaczego właśnie ona decyduje o tym, co nas spotka?
Po wygłoszeniu wyroku udajemy się w jedno z trzech miejsc - Niebo, Piekło lub Czyściec. Pierwsze to miejsce, gdzie znajdujemy się blisko Boga, blisko doskonałości i możemy obcować z nim, mówiąc kolokwialnie, "na co dzień". W przypadku, kiedy postępowaliśmy źle i niemoralnie, czeka nas wieczne potępienie - Piekło. Tam podobno dane jest nam zobaczyć Boga, lecz tylko na chwilę, a wszelkie męki polegają na tym, że po wieczność tego NIE doświadczymy. Ot, takie tortury duszy. Trzecia kraina, już bardziej niejednoznaczna, sprowadza na nas zadumę - nie przynależymy do żadnego z dwóch poprzednich miejsc i musimy pokładać nadzieje w naszych krewnych, tu, na Ziemi, by modlili się za nasze istnienia i niejako "wkupili" nas w łaski Ojca Niebieskiego, darując tym samym drogę do Nieba.

Wszystkie większe religie na świecie są pod tym względem podobne, opisują krainy, do których udajemy się pośmiertnie (a raczej jakaś część nas tego dostępuje) i -
w zależności od tego, jak postępowaliśmy tu - cierpimy bądź radujemy się całą wieczność.

Istnieją także systemy, w których podział na cierpienie i radość nie istnieje. Ot co, po postu jakaś część naszej świadomości odrywa się od powłoki fizycznej i radośnie wstępuje w Królestwo Zmarłych, znajdujące się najczęściej pod ziemią. Przykładu nie trzeba szukać ze świecą - starożytni Rzymianie właśnie tak kończyli swe doczesne życie.

Życie po życiuSą i (lecz dotyczą przeważnie mniejszych pod względem liczby wyznawców systemów) hybrydy - jak na przykład wywodząca się ze starożytności religia Basków, gdzie dusza schodzi do krainy zmarłych, lub też może zostać pomiędzy bliskimi, najczęściej w rodzinnym domu.

I ten ostatni przykład jest jednym z wielu, które otwierają swoistą "furtkę" dla drugiej z grup, o których mówiłem na początku. Pogląd o tym, iż dusza mimo wszystko może zostać tu, z nami, w naszym świecie, dał początek rozmyślaniom na tematy życia pozagrobowego BEZ uwzględnienia czynnika religijnego, co niejako samo w sobie - jest herezją i zaprzeczeniem tezy, jakoby człowiek pochodził od Boga.

C.D.N.
W NASTĘPNEJ CZĘŚCI: NIEBO - MIEJSCE ODPOCZYNKU, CZY MOŻE OCZEKIWANIA NA POWTÓRNE NARODZINY?

źródła: Wiedza? :)
Zobacz co sądzą o tym inni:
dodał: Synthetic data: 2008-12-21 23:42:56
Mój apel jest ciągle aktualny. Wybaczcie wodolejstwo, ale nie wstydźcie się pisać o tym, o czym chcielibyście się dowiedzieć więcej! Jak na razie odzew był... nawet większy niż sądziłem, pomysł więc miałem dobry :)
Czekam dalej - IdraSultra@wp.pl
dodał: Benios data: 2009-01-13 19:53:43
ciekawy artykuł , podoba mi się :) tak 3maj!
dodał: magdaw5 data: 2011-10-16 01:05:56
Bardzo zaciekawił mnie ten artykuł. Ostatnio odwiedziłam również ciekawą stronę http://smierc.org Czy myślicie, że to prawda?
Aby mieć możliwość komentowania, musisz być zalogowany. Nie masz konta? Zarejestruj się!
nieznane.pl Bądź na bieżąco! Subskrybuj nasz kanał RSS.Statystyki This Page Is Valid XHTML 1.0 Transitional :: ©2007-2009 nieznane.pl ::