Życie po życiu 3

dodano: 25/12/2008 16:42 • komentarze: 4 • odsłony: 7704 • kategoria: Parapsychologia • dodał: Synthetic

Pewnie trochę zdziwi Was, że poświęcę ciut więcej miejsca na opis kaźni, jakie czekają rzekomo na wszelkich grzeszników tego świata, ale czy nie bardziej interesują nas nasze własne lęki? Nad każdym wierzącym człowiekiem wisi niewiadoma, która MOŻE, lecz nie musi doprowadzić go na skraj przepaści z buchającym ogniem i przejmującym smrodem siarki w dole. Jak tego uniknąć? Jak ZBAWIĆ swą duszę, o ile ją posiadamy, w ten, czy inny sposób? Tego nie wiem, także to nie jest podmiotem artykułu.

Wypada zacząć od tego, kto to tak naprawdę jest „grzesznik” i czym takim te jego męki będą. To jednak pozostawię bez komentarza i tylko skłonię Was do refleksji (taka mam przynajmniej nadzieję): każde wyznanie ma jakieś prawa, dogmaty, wytyczne, które chronią nas, prostych zjadaczy chleba przed potępieniem. Niewierzący, nie przestrzegający zasad idą – kolokwialnie mówiąc – w dół. Weźmy sobie chrześcijanina i muzułmanina. Obydwoje wierzą w innego Boga, choć istoty posiadają cechy wspólne. Według nich jednak każdy wykazujący się niewiarą jest potępiony. Czyli muzułmanin jest stracony, choć służył wzorowo swojemu Bogu? To rzecz jasna działa w obie strony.
Idąc tym tokiem myślenia musielibyśmy obrać jedno wyznanie doskonałe – jak jednak tego dokonać, skoro nie WIEMY a WIERZYMY? Cokolwiek byśmy nie zrobili, obwołają nas swoistymi nazistami, którzy robią ludności pranie mózgu poprzez religijne „uber alles”. I naprawdę uważacie, że od potępienia da się uciec?

Życie po życiu 3Wiecie skąd się wzięła wizja piekła chrześcijańskiego? W II wieku Rzymianie zaczęli masowe prześladowania wyznawców tejże wiary. Ci z kolei nie pozostawali dłużni i wysyłali swoich oprawców „do diabła”, w najdrobniejszych szczegółach opisując kaźnie czekające ich po śmierci. Co ciekawe, Ewangelia wypowiada się na ten temat bardzo oszczędnie i ogólnikowo, zatem wyznawcy Chrystusa nie mogli stamtąd brać swoich okrucieństw. „Apokalipsa Piotra” z II wieku przedstawia kompleksowe opisy kar wykonywanych przez diabła w zależności od popełnionego grzechu. Zatem może stamtąd? Co prawda sobór kartagiński w 397 roku wykluczył tę księgę z kanonu świętych pism, lecz to właśnie tam wzięły początek najbardziej odrażające i przerażające męki, które zachowały się do czasów obecnych. Księga pobudziła wyobraźnię duchownych, którzy wręcz prześcigali się w wymyślaniu coraz to ciekawszych kar i tak mamy wyrywanie języków fałszywym świadkom, topienie lichwiarzy we wrzącej krwi itp.
Zauważyliście pewnie, że w dzisiejszych czasach o królestwie diabła nie mówi się wprost (mam na myśli oczywiście kościół). Stolica Apostolska odstąpiła od co bardziej obrazowych opisów wyglądu samego piekła (pamiętajcie, że to nie miejsce, a stan świadomości). Znalezienie się tam jest równoznaczne z wiecznym cierpieniem, bez możliwości „zwolnienia warunkowego” i karą. Na czym ona polega – nie do końca wiadomo, ale skoro cierpienie, znając możnych chrześcijaństwa, nie będzie to ból, który można ogarnąć racjonalnym rozumem.
Oczywiście biorę pod uwagę wszelkie wizje tego „miejsca”, ale odstąpiłem od nich, pozostając neutralny, bo ten grunt jest na tyle niepewny i niedopowiedziany w każdym przekazie, że łatwo może zwiać spod nóg.

Nauki kapłana Zaratusztry opierały się na twierdzeniu, że ludzkość żyje pomiędzy bitwą Światła i Cienia, a dokładniej – pomiędzy Bogami reprezentującymi te dwa przeciwległe bieguny, czyli Ahura Mazdą i Angra Mainju.

Życie po życiu 3

Po śmierci przybywać miał po człowieka anioł – piękny lub odrażający, w zależności od życia, jakie wiódł na ziemi. Umarły jest poddawany przesłuchaniu, po którym piękna kobieta w towarzystwie dwóch psów przeprowadza jego duszę przez most w kształcie miecza. Zaraz za nim rozciąga się mur okalający królestwo Ahura Mazdy, dobrego i cierpliwego Boga. Docierają tam tylko prawi i sprawiedliwi, bowiem nikczemnicy spadają z mostu w dół, do krainy piekieł i pieleszy Angra Mainju. Czyli całkiem podobnie do innych starych religii, prawda? Można także odnaleźć podobieństwa w opisie katuszy, jakie czekają grzesznika mazdaizmu (bo tak owa religia się nazywa) i chrześcijaństwa.
Problem w tym, że te katusze nie trwają wiecznie!! W przekazach stoi jasno: na końcu świata pojawi się zbawiciel, Ahura Mazda, umarli powstaną i dobro ostatecznie zwycięży. Również brzmi znajomo? Tylko, że tutaj nawet grzesznicy, mieszkańcy najgłębszych odmętów królestwa Agra Mainju dostąpią zbawienia i „pójdą w stronę światła”!

Najstarsza monoteistyczna religia świata – judaizm – jest jeszcze bardziej litościwa. Wszyscy wyznawcy są równi i wrzucani do jednego worka zwanego szeolem. To, jak długo tam zostaną, zależy od ich – jakżeby inaczej – ziemskich występków. Szeol najbliższy jest chyba wizji czyśćca, bowiem jest to miejsce kontemplacji i głębokich refleksji. Jednakże najbardziej zatwardziali grzesznicy opuszczają go po maksymalnie roku. Największą karą jest tam oddalenie od Boga, która ma być jednocześnie motywacją do głębszej medytacji. Żydowska anegdota mówi, że w szeolu siedzi Mojżesz i naucza Tory dzień i noc. Dla pokornych wyznawców jest to raj – dla grzesznych – piekło.

Hinduistyczne piekło... wcale nim nie jest. Pozornie. Ma tylko charakter przejściowy, istnieje po to, by odkupić ludzkie grzechy, obmyć istnienia z tego ciężaru. Lecz nie dajcie się zwieść – mimo stosunkowo krótkiego okresu, jakim jest ten spędzony w piekle hinduistycznym podług chrześcijańskiej wieczności, miejsce to jest straszne. Jeśli spodziewaliście się czegoś na wzór judaizmu, rozczaruję Was. Wielopoziomowa metropolia, która „czyści” skalanych występkiem ludzi ma rozmach godny wyobraźni Tolkiena. Najpłytsza kondygnacja to Raurawa (miejsce wycia) – tam grzesznicy stąpają po rozżarzonych węglach. Kolejne jest Maharaurawa (miejsce wielkiego wycia), w którym węgiel zastępuje rozgrzana do białości miedź. Dalszą Tamistrę (miejsce mroku) charakteryzuje przenikliwy mróz, w wyniku którego pękają kości i zamarza krew. W Nikrintanie (miejsce rozszarpywania na strzępy) rozżarzony drut przepoławia grzesznych. Apratiszta (bez pomocy) czeka ich ćwiartowanie, w Apisatrawana (las liściastych mieczy) rozcinają go drzewa z gałęziami ostrymi jak brzytwy, a szczątki pożerają wściekłe psy. Taptakumbha (ogniste kadzie) jest ostatnim poziomem – tam potępionych topi się we wrzącym oleju.
Po tych wszystkich katuszach przeżywanych po kolei dusza wchodzi na drogę reinkarnacji. W jakie ciało się wcieli, zależy od poprzedniego życia. Żeby było ciekawiej, według hinduistów wcielanie się w kolejne istoty to kolejny etap kary, bowiem ideał to osiągnięcie nirwany, stan połączenia z bóstwem, do którego, oczywiście, w końcu dochodzi. Kosztem tysięcy (jeśli nie setek tysięcy) ziemskich lat cierpień.

Muzułmanie wprost głoszą, że każdy innowierca, bez wyjątku, wędruje do piekła. I jak tu się nie bać? Wyznawcy Allaha mają gwarantowane odpuszczenie win przez Mahometa, który odmieni ich oszpecone mękami oblicza obmyciem w wodzie z „rzeki życia”, a cała reszta... niekoniecznie. Istnieje bowiem możliwość odwołania się od wyroku Allaha (który – jakżeby inaczej – sądzi nas), który bywa niesamowicie nieostrożny i niekonsekwentny w swych kolejnych decyzjach i potrafi zaskoczyć każdego, ale nie wszyscy dostąpią zbawienia. Piekła jednak nie wypełnia ból w dosłownym znaczeniu tego słowa. Moc modłów o przebaczenie i wola przetrwania męk odmienia nieco lico tego miejsca, ponieważ istnieje gdzieś możliwość bycia w raju, połączenia się z Allahem.

Życie po życiu 3Jak nietrudno zauważyć, chrześcijańskie piekło (choć nie zagłębiałem się w szczegóły) prezentuje się najgorzej na tle wszystkich innych. Straszy nas metaforycznymi piorunami i cierpieniem po wsze czasy, polewając całość sosem transcendentnym, który wyklucza zrozumienie czegokolwiek w doczesnym istnieniu.
Apokalipsa św. Jana 21:8, Biblia Tysiąclecia:
„A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelkich kłamców: udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga.”

Wiecie co łączy każdą kulturę, która niejako ma swoje własne wizje piekieł? Boskie prawa, ideały, których przestrzeganie ma nas uchronić przed losem potępionego. Całe kodeksy moralne pochodzące „z góry”, które dyktują nam jak mamy żyć są właśnie po to, by nas uratować istnieją „ku pokrzepieniu serc”, byśmy mieli nadzieję. Jednak jak mamy się odnaleźć w gąszczu przekazów, ogromie wiadomości i natłoku wytycznych? Czyż problem bycia ciągłym innowiercą, bez względu na wybraną wiarę, nie przekreśla jakiejkolwiek szansy na otrzymanie tak upragnionego „biletu”do Raju?
Z tymi i wszelkimi innymi myślami, jakie najdą Wasze grzeszne makówki po lekturze artykułu pozostawiam Was samych. Mam nadzieję, że dojdziecie do rozsądnych wniosków i obierzecie własne, nieprzetarte szlaki, które uchronią Was od złego i zaprowadzą do Waszych osobistych Ogrodów Szczęścia.

Życzę Wam tego i (katolikom) wesołch świąt.

PS: ostatnie zdjęcie to fragment "The Garden of Early Delights" Hieronima Boscha. Zachęcam do zaznajomienia się z całym tryptykiem tych, którzy go nie znają.

Zobacz co sądzą o tym inni:
dodał: Mortis data: 2009-01-07 21:05:18
Skoro Szatan to upadły Anioł, który chce pokonać Boga, a Bóg dał mu miejsce do bytowania, czyli piekło, to nie sądzicie, że szatan by pokonać boga będzie tworzył armię z grzeszników? Po co ich męczyc..

Jestem ateistą jak coś.. ale taka fajna teoria mi się wysnuła. :)
dodał: Maha data: 2009-08-14 18:35:16
Oglądnij sobie Supernatural sezon 4, tam wszystko jest wyjaśnione :D :D :D
dodał: adrianac79 data: 2009-10-12 01:40:04
czytalam kiedys taka ciekawa teorie ze pieklem dla kazdego czlowieka po smierci jest wszystko to co go w zyciu pzerazalo(np.ogien,robactwo wszystko to czego nie chcecie w dotychczasowym zyciu...)a kolejna mowi o tym ze pieklo to moment oczekiwania,bo jak umierasz widzisz Boga i chcesz podazac za nim ,ale kara w tym momencie jest to,ze udajesz sie w nicosc ,gdxzie tesknisz za nim i cierpisz samotnosc ...hmmm...kiedys sie przekobnamy...
dodał: kylex1 data: 2010-08-02 11:45:07
Uważam, że [url=http://vsevidno.com/lokity.html]zycie po zyciu[/url] nie istnieje. Jestem zwolennikiem teorii pragmatyzmu i wierzę, że po śmierci nie ma nic. Człowiek poprostu umiera i kończy swój żywot bez nadziei na ponone życie...
Aby mieć możliwość komentowania, musisz być zalogowany. Nie masz konta? Zarejestruj się!
nieznane.pl Bądź na bieżąco! Subskrybuj nasz kanał RSS.Statystyki This Page Is Valid XHTML 1.0 Transitional :: ©2007-2009 nieznane.pl ::